Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

„Jak to się wszystko zaczęło" Cena Schronienia +18

Znacie już opowieść o Zimnym Zamku i pełnej niebezpieczeństw krainie. Wiecie, że ten świat jest bezwzględny, mroczny i pełen przerażających istot. Nie wiecie jednak, jak to wszystko się zaczęło. Czas odkryć kilka tajemnic i ciekawostek o tym, jak narodził się ten koszmar.

Wszystko zaczęło się na zwykłej, dobrze nam znanej Ziemi. Nikt już dokładnie nie wie, ile czasu upłynęło od tamtych dni – tysiąc, może dwa tysiące lat. Wtedy nasza planeta była domem dla ludzi, którzy żyli w miarę spokojnie i szczęśliwie. Choć czasem wybuchały wojny i konflikty, ludzkość nieustannie się rozwijała – miasta tętniły życiem, ulice pełne były samochodów, w blokach świecił prąd, a w domach działały komputery. Ta stabilna rzeczywistość legła w gruzach w ciągu zaledwie kilku lat.

Pewnego popołudnia na farmie państwa Kowalskich otworzył się tajemniczy portal. Chłopiec o imieniu Antek zauważył przez okno potężne, krwistoczerwone światło. Natychmiast wybiegł na pole, by sprawdzić, co się dzieje, jednocześnie głośno nawołując rodziców. W tym samym momencie z czerwonej szczeliny wyszło stworzenie przypominające lamę. Nie było to jednak zwykłe zwierzę – istota miała jaskraworóżową sierść i ostry, czerwony róg na czole. Zszokowani Kowalscy natychmiast wezwali policję. Funkcjonariusze przyjechali na miejsce bardzo niechętnie, przekonani, że to głupi żart, za który wlepią rolnikom mandat. Gdy jednak na własne oczy ujrzeli rogate stworzenie, natychmiast zaalarmowali wojsko. Różowa lama została schwytana i przewieziona do tajnego laboratorium, by zbadać jej pochodzenie.

Badania nadzorował wybitny naukowiec, profesor Oktorski. Mężczyzna nie wierzył własnym oczom, patrząc na istotę, która ewidentnie nie pochodziła z tego świata. Gdy wkrótce w innych miejscach zaczęły pojawiać się kolejne anomalie, profesor wraz z oddziałami wojska osobiście przylatywał na miejsce, by badać czerwone portale. Szybko zorientował się, że szczeliny wypluwają coraz więcej magicznych zwierząt. Po lamach nadeszły kolejne bestie, przypominające ziemskie konie, krowy i ptaki, lecz wyglądające zupełnie inaczej.

Miały niezwykle krzykliwe, neonowe lub całkowicie ciemne barwy – jak choćby niebiesko-czerwona krowa pokryta piórami czy ptaki ziejące żywym ogniem. Świadkowie donosili nawet o widoku jednorożców, które jednak okazały się skrajnie agresywne. Magiczne stworzenia błyskawicznie zdominowały ekosystem, polując na ziemską faunę i pożerając zwykłe zwierzęta. Ludzie próbowali je łapać lub zabijać, by chronić rodzimą przyrodę, ale to był dopiero początek katastrofy. Po zaledwie paru dniach na świecie zaczęły otwierać się kolejne, znacznie większe portale, z których zaczęło wychodzić coś o wiele gorszego.

W kilkunastu metropoliach na całym globie otworzyły się potężne, międzywymiarowe bramy. Profesor Oktorski z przerażeniem obserwował na monitorach w laboratorium to, co działo się na ulicach miast. Zdezorientowani i ciekawi ludzie podbiegali zbyt blisko anomalii, chcąc zobaczyć, co się z nich wyłoni.

Z jednego z portali wyszedł gigantyczny stwór, przypominający mitologicznego cyklopa. Był potężny, wysoki na kilka metrów, a w wielkiej łapie dzierżył masywną, brązową maczugę. Potwór spojrzał na stojącego przed nim, maleńkiego człowieka i jednym uderzeniem broń roztrzaskał go na krwawą miazgę. Tłum ogarnęła potworna panika. Ludzie rzucili się do panicznej ucieczki, widząc bezwzględność giganta. Cyklop oblizał umazaną krwią maczugę, uśmiechnął się paskudnie i mruknął: „Pycha!". Chwilę później zaryczał we własnym, gardłowym języku, że ci mali mieszkańcy są pyszni i idealnie nadają się na obiad, po czym ruszył w miasto na polowanie.

Policjanci rzucili się do obrony, wyciągając broń palną, jednak pociski z pistoletów jedynie odbijały się od grubej skóry potwora. Cyklop bezkarnie mordował i zjadał kolejnych uciekinierów. W tym samym czasie w innych zakątkach świata otwierały się kolejne przejścia – jedne wypluwały hordy krwiożerczych wampirów, inne potężne smoki. Masa różnorodnych potworów zalała bezbronną ludzką cywilizację.

Wojsko natychmiast otrzymało rozkaz neutralizacji zagrożenia. Rządy państw rozpoczęły masową ewakuację ludności cywilnej do podziemnych schronów i bezpiecznych stref. Nikt do samego końca nie mógł uwierzyć, że Ziemia stała się celem inwazji złych, magicznych istot.

Do miast wjechała ciężka artyleria, czołgi oraz wyrzutnie rakiet. Żołnierze zaciekle bronili swojej planety, jednak potęga najeźdźców była porażająca – nawet zaawansowane rakiety nie były w stanie drasnąć najwyższych, najsilniejszych potworów wychodzących z mroku. Część słabszych magicznych istot zginęła w walkach, ale trzon ich armii bez trudu odpierał ludzkie ataki.

Wojna przeciągała się na kolejne dni, stając się coraz bardziej krwawa i brutalna. Nowe portale otwierały się jeden po drugim, niemal bez przerwy. Za każdym razem, gdy ludziom udawało się odeprzeć jedną falę, ze szczeliny wybiegała kolejna masa wygłodniałych potworów. W tym czasie profesor Oktorski wraz z zespołem naukowców bezskutecznie próbowali odkryć źródło tych anomalii. Szukali sposobu na ich zamknięcie, jednak żadna z technologicznych prób, podejmowana przez odważnych ochotników, nie przynosiła rezultatu. Profesor opuścił w końcu ręce i podsumował sytuację jednym, pełnym rezygnacji zdaniem: „To jest magia. Nikt z nas nie zdoła tego powstrzymać. Jesteśmy zgubieni".

Wojna zbierała potworne żniwo – ginęły miliony ludzi, a ziemska przyroda przestała istnieć. Magiczne stwory przejmowały kolejne kontynenty, aż pewnego dnia na niebie otworzył się gigantyczny, purpurowy portal. Wyłoniła się z niego postać lecąca na grzbiecie potężnego, czarnego smoka. Wyglądała jak człowiek, lecz miała na sobie bogato zdobione, magiczne szaty, a w dłoni dzierżyła potężne berło, przypominające rzeźbioną różdżkę. Istota uniosła broń i przemówiła, a jej głos rozniósł się potężnym echem po całej planecie, docierając do każdego ucha, nawet do ludzi ukrytych głęboko pod ziemią:– Nazywam się Wielki Czarodziej i jestem panem mojego magicznego świata. Obserwowałem was od dłuższego czasu i wybrałem tę planetę jako nasz nowy dom. Ostrzegam was: nie macie szans w starciu z moimi stworami ani ze mną. Dysponuję potężną magią i mógłbym was zniszczyć w mgnieniu oka, ale tego nie chcę. Będziecie nam potrzebni.

Czarodziej machnął berłem i wypowiedział pierwsze zaklęcie. W ułamku sekundy zatarły się wszelkie granice językowe – zaklęcie sprawiło, że ludzie i stwory zaczęli mówić jednym, wspólnym językiem, a człowiek bez trudu rozumiał mowę istot z innych światów oraz narodów. Chwilę później mag machnął berłem po raz drugi, rzucając urok, który ostatecznie wymazał ludzką cywilizację.

Ziemia w jednej chwili zmieniła się w magiczną, dziką planetę. Nowoczesne budynki i wieżowce obróciły się w gruz, a na ich miejscu wyrosły małe, drewniane domki. Obok domków zaczęły rosnąć lasy oraz pola . W samym sercu krainy z ziemi wznosiła się wielka, potężna szkoła czarodzieja. Z kolei daleko stąd, na zupełnie drugiej połowie Ziemi wystrzelił monumentalny, lodowy zamek, który znacie z poprzedniej opowieści. Magia czarodzieja sprawiła, że zniknęły samochody, elektronika, fabryki i prąd. Planeta cofnęła się do mrocznych czasów średniowiecza. Nie było już niczego, co znali ludzie.

Zrozpaczeni i przerażeni ludzie ostatecznie się poddali. Stwory zaczęły masowo spędzać ocalałych do wielkich klatek, które za sprawą magii czarodzieja pojawiły się w miastach. Dawny świat przestał istnieć. Najbardziej sprytni uciekali przed potworami, zakładając małe, ukryte wioski lub chowając się w jaskiniach i głębokich podziemiach.

Nie był to jednak koniec ich koszmaru – mieszkańcy tych wiosek musieli nieustannie uciekać i przenosić się z miejsca na miejsce, ponieważ obrona przed potężną magią była niemal niemożliwa .Przetrwanie graniczyło z cudem, bo za każdym rogiem czaiło się śmiertelne niebezpieczeństwo.

Z czasem okazało się, że niektóre potwory potrafiły być łaskawe – pomagały ludziom przeżyć, ale zawsze żądały za to wysokiej ceny i okrutnych przysług. Inne stwory traktowały ludzkość jak zwierzęta – zamykały ich w zagrodach, używały jako jedzenia lub zmuszały do rozmnażania, by stale powiększać zapasy świeżego pożywienia. Wiedziały, że ludzkie mięso jest wyjątkowo smaczne, więc nie chciały całkowicie pozbywać się tego gatunku.

Sam Wielki Czarodziej również potrzebował ludzi – ich krew oraz włosy były kluczowymi składnikami do warzenia potężnych mikstur i odnawiania jego destrukcyjnej magii. Człowiek przestał być panem świata. Przez dominację potworów ludzie zostali sprowadzeni do roli bezbronnych zwierząt. Zwykła, ziemska fauna całkowicie wyginęła – zastąpiły ją magiczne bestie oraz dziwaczne hybrydy, zrodzone z połączenia ziemskich i obcych stworzeń.

Mijały wieki. Nikt już dokładnie nie wie, ile czasu upłynęło od tamtych dni – tysiąc, może dwa tysiące lat. Na tej niebezpiecznej, rządzonej przez potwory ziemi rodziły się kolejne pokolenia. Ludzie żyli w nieustannym strachu, a młodsi nie pamiętali już nawet, jak wyglądała dawna Ziemia z technologią i prądem. Czy byli tacy, którzy jeszcze pamiętali stary świat? Być może, ale została ich garstka, ukryta w najgłębszych mrokach. Czy próbowali walczyć o odzyskanie planety? Niewielu miało na to odwagę, bo potworów było zbyt wiele, a ich przewaga była miażdżąca.

Wielki, zły Czarodziej włada tą planetą od setek lat, nienasycony w swoich żądzach. I tylko inny, równie potężny mag, posiadający równie wielką i czystą siłę, byłby w stanie rzucić mu wyzwanie i powstrzymać to wieczne panowanie mroku.

KONIEC

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania