jakbyś był pomiędzy

pomiędzy kilka starych wierszy. umarły w szufladzie,

bo codzienność to pies morderca, atakuje zanim wyda głos.

to kurwa, która w zaciszu czerwonych lamp, za dobrą kasę,

sprzedaje hiv-a.

 

a ma tego pełne kieszenie i ostre zęby.

 

a ty stoisz i nie wiesz, czy pomiędzy starymi wierszami,

świeciło kiedyś słońce. czy, od zawsze, kolejne świty przynosiły

tylko burze.

 

więc opuszczasz głowę, zakrywasz oczy, jakbyś bał się odpowiedzi.

Średnia ocena: 3.1  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Dusza_boli godzinę temu
    Czasem jeszcze widzę przebłysk – w zdaniu, w ciszy, w kimś obcym, wtedy wiem, że to nie umarło...
  • Grafomanka
    Z jednej strony przebłyski, to bardzo mało, z drugiej ostatnie co pozostało, a tym samym najcenniejsze...

    Bardzo dziękuję za komentarz

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania