jakbyś był pomiędzy
pomiędzy kilka starych wierszy. umarły w szufladzie,
bo codzienność to pies morderca, atakuje zanim wyda głos.
to kurwa, która w zaciszu czerwonych lamp, za dobrą kasę,
sprzedaje hiv-a.
a ma tego pełne kieszenie i ostre zęby.
a ty stoisz i nie wiesz, czy pomiędzy starymi wierszami,
świeciło kiedyś słońce. czy, od zawsze, kolejne świty przynosiły
tylko burze.
więc opuszczasz głowę, zakrywasz oczy, jakbyś bał się odpowiedzi.
Komentarze (11)
Czasem jeszcze widzę przebłysk – w zdaniu, w ciszy, w kimś obcym, wtedy wiem, że to nie umarło...
Z jednej strony przebłyski, to bardzo mało, z drugiej ostatnie co pozostało, a tym samym najcenniejsze...
Bardzo dziękuję za komentarz
Mocne, ale dla mnie trochę za mocno dopalone w środku. Najbardziej trzymają stare wiersze w szufladzie.
Czasami trzeba mocno...
Grafomanka, wiem coś o tym 😜
NinjaC, nie wierzę ci... xD
Grafomanka, i słusznie. Ja też bym mi nie wierzył. To było mrugnięcie okiem do naszej ostatniej wymiany zdań ;)
NinjaC, domyśliłam się i chciałam rozładować to ''napięcie'' xD
Grafomanka, ale jakie napięcie ;)
NinjaC, podskórne... xD
Grafomanka, no to nie drapmy, bo wyjdzie. Trzymaj się szuflady.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania