Jakoś leci

— Co tam.

— Nic. Nie jest za dobrze.

— Nie masz roboty?

— Nie. Normalnie robię.

 

Jebane podatki,

nałogi,

długi, na tyle mnie stać.

 

Większość czasu —

palenie,

picie

i wiersze.

 

— A co u ciebie?

— Już wszystko wkurwia:

dzieciaki

i ona,

przypierdala się

do byle gówna.

 

Przyjedziesz.

Wypijemy łychę.

Pogadamy.

 

— Nara.

— No, nara.

 

Kurwa, ktoś dzwoni do drzwi.

Pies ujada.

 

Pierdolę.

Nie otwieram.

 

W kuchni napoczęty czteropak.

Na biurku świeży mandat

za przekroczenie prędkości.

 

W ustach papieros.

Palce na klawiaturze.

Czyjeś kroki

schodzą na dół.

Średnia ocena: 2.6  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Marzena godzinę temu
    Kurcze wystraszyłam się 🙈

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania