James Stone (dramat) część 2
RUSSEL
Czy będzie panu przeszkadzać, jeśli włączę dyktafon?
STONE
Tak.
RUSSEL
Rozumiem. Proszę zaczynać.
STONE
Wszystko zaczęło się dwadzieścia lat temu. Ameryką wstrząsnęła fala morderstw. Ginęły kobiety, które dzień wcześniej wyszły za mąż. Zawsze ten sam schemat – brzytwa podrzynająca gardło.
RUSSEL
A mężowie?
STONE
Budzili się w sąsiednich miasteczkach. Nie wiedzieli, jak się w nich znaleźli, być może morderca podawał im jakiś narkotyk, czy w jakiś inny sposób wpływał na ich działania. Nie wiem, nigdy tego nie rozumiałem. Prowadziłem śledztwo przez cztery miesiące, w tym czasie posuwając się do rzeczy nieludzkich. Straciłem moją Amy, która odeszła z innym, kiedy mnie nie było w domu całymi dniami. Straciłem przyjaciół i życie towarzyskie. Wyniszczałem się alkoholem... Wiesz, jak udało mi się go zwabić w pułapkę?
RUSSEL
Chciał zamordować kolejną ofiarę w starej cegielni, za miastem…
STONE
A ja wiedziałem o tym dzień wcześniej. Anonimowy list pod drzwiami gabinetu. Było w nim napisane dokładnie, kto jest kolejną ofiarą i kiedy to się stanie, ale nikomu o tym nie powiedziałem. Chciałem dorwać sukinsyna, nawet za cenę życia kolejnej osoby. No i stało się. Zabił tamtą ofiarę, dwóch policjantów, których przyprowadziłem na miejsce ze sobą i mojego partnera – Jimmy’ego Foxa. A potem po prostu uciekł.
RUSSEL
Czyli…
STONE
Nie przerywaj, dzieciaku, daj mi skończyć. Po tamtej akcji odsunęli mnie od ważniejszych spraw. Z jednego z najlepszych detektywów w Stanach zostałem podrzędnym pierdolcem. Przestali mnie szanować, przestali się odzywać. Morderstwa też się skończyły, więc musiałem wtedy przestraszyć skurwiela. Przez kolejne pięć lat, aż do tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego ósmego, nie słyszałem o nim. Kiedy miałem przejść na emeryturę, znów zabił. Chloe Warren – do dziś pamiętam twarz tej dziewczyny. Gdybym nie zobaczył jej sekcji, zostawiłbym wszystko w cholerę i wyjechał do Kanady. Ale widziałem, jak zszywali jej gardło do pogrzebu i wybłagałem u komendanta, żeby powierzył mi tę sprawę. Zgodził się, chociaż niechętnie.
RUSSEL
Pamięta pan swoje śledztwo? To drugie?
STONE
Pierwszego miesiąca nie pamiętam. Codziennie budziłem się na kacu, w stosie butelek po piwie, whiskey i we własnych szczynach. Nie wiem, co wtedy robiłem, ale nigdy nie zapomnę dnia, w którym komendant zadzwonił do mnie z informacją o kolejnym zabójstwie. Padał deszcz, chmury sprawiały, że dzień wydawał się nocą. Jechałem swoim fordem, znacząco przekraczając prędkość.
RUSSEL
Co pan wtedy czuł?
STONE
A jakie to ma znaczenie? Miałem pierdolonego kaca, a morderca, którego miałem złapać, zabił kolejną ofiarę… jak miałem się czuć?
RUSSEL
Jasne… przepraszam…
STONE
Czy teraz zatrudniają samych debili w wydziale? Na czym skończyłem?
RUSSEL
Na tym, że jechał pan samochodem.
STONE
No tak. Na miejscu przywitał mnie Marty – nasz technik. Powiedział, żebym nie wchodził do pokoju, gdzie jest ciało. Prosił mnie, prawie na kolanach, żebym wrócił do domu…
RUSSEL
Dlaczego?
STONE
Bo jeszcze wtedy nie wiedziałem…
RUSSEL
Czego?
Komentarze (23)
Noooo, Szymon, jak tam można? Kończyć w takim momencie... Wiesz co? Niedobry jesteś...
Opowiadanie genialne... Super, z miłą chęcią przeczytam kolejną część, bo jestem bardzo ciekawa, jaki tam był widok. Zostawiam zasłużone 5. Błędów się nie dopatrzyłam ;-)
Hie, hie, a ja już wiem, co tam będzie! :D Dzięki bardzo! :)
Szymon Szczechowicz no ty wiesz, a ja nie :-( i to jest z twojej strony wredne. Przestanę cię lubić, jak mi tak będziesz napięcie dawkował :-P
elenawest dowiesz się, pewnie jutro, jak znajdę czas :D Przygotuj się tylko na to, że jak się dowiesz tego, to utnę w innym miejscu :D Chodzi o to, żebyś odkrywała całą historię razem z Russelem. Żebyś mogła poczuć się jak detektyw i prowadzić śledztwo razem z nim :D
Szymon Szczechowicz ależ bardzo chętnie się tak poczuję :-D a ten kolejny rozdział mógłby być trochę dłuższy?, bo czyta się tak cudownie, że aż żal przestawać, gdy tekst się tak szybko kończy...
elenawest historia, którą tutaj przedstawiam jest już ułożona i zakończona. Jeśli kolejny rozdział byłby trochę dłuższy, zmniejszyłaby się znacznie ilość części. Jest jeszcze opcja, żebym rozbudował skończoną już historię, jednak wtedy nie będę mógł zagwarantować regularności publikowania ,,Jamesa Stone'a" :D
Szymon Szczechowicz aaa, no to ok w takim razie ;-)
Ej, nie noo. Nie lubię Cię, naprawdę. W takim momencie? Ale podejrzewam, że było to ciało Amy. :)5
Wszystko się okaże w najbliższych dniach (wchodzi muzyka z filmów Hitchcocka i mgła) :D Dzięki za ocenę!
Świetne!
Dziękuję bardzo :) Mam nadzieję że poprzednia część też się podobała :)
Awww... Kończenie w takim momencie jest złe! Jak tak w ogóle można?! Nieważne, co do opowiadania (sztuki) to bardzo mi się spodobała. Powiało zagadką... I masz 5 :)
Dziękuję bardzo :D Cel zniecierpliwienia i irytacji został osiągnięty :D
,,Przez kolejne pięć lat, aż to tysiąc...'' - do tysiąc
Myślę, że patyy może mieć rację. Mnie tez to przyszło do głowy :( Zostawiam zasłużone 5 :)
Dziękuję bardzo :)
Nadal podsycasz moją chęć czytania i ciekawość :) Świetne, ale przerwać wvtakiej chwili?! :D.5
Doskonale, niech będzie podsycona :D Dziękuję :D
"Nie wiedzieli jak się w nich znajdowali" - przecinek po "wiedzieli" i zamieniłabym "znajdowali" na "znaleźli", bo to czas dokonany i moim zdaniem brzmi trochę lepiej, ale jak wolisz, to już Twoja decyzja ;)
"Prowadziłem śledztwo przez cztery miesiące w tym czasie" - przecinek po "miesiące"
"Wiesz jak udało mi się go zwabić" - po "wiesz"
"Nie przerywaj dzieciaku" - po "przerywaj"
"Z jednego z najlepszych detektywów w Stanach, zostałem podrzędnym pierdolcem" - bez przecinka
"Przez kolejne pięć lat, aż do tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego ósmego nie słyszałem o nim" - po "ósmego" przecinek, bo to wtrącenie
"powierzył mi tą sprawę" - tę* (chyba, że to celowy zabieg, jako że to dialog. Wolę się upewnić, przepraszam, bo nie znam się aż tak dobrze na dramatach, żeby znać Twoje zamysły)
"Nie wiem co wtedy robiłem" - przecinek po "wiem"
"w którym komendant zadzwonił do mnie, z informacją o kolejnym zabójstwie" - bez przecinka
"że dzień wydawał się być nocą" - bez "być", zbędne słowo. Poza tym rzadko używa się tego wyrażenia w formie "wydawał się być". Zwykle to "być" jest nieme, nie musimy go dodawać :) Np. Zdawała się piękna lub Zdawała się być piękna. To samo, ale zbędne słowo :)
Cóż, gdyby nie było kolejnych części, to powiedziałabym, że przerwałeś w bardzo złośliwym momencie :) Już wiem, jak się czujesz, kiedy czytasz moje zapałki xD Błędów było trochę więcej, ale zostawię 4,5 czyli 5, bo przyjemnie się czyta :)
Poprawiam w trybie natychmiastowym! Dziękuję :)
Zabiję. Lecę czytać dalej, bo skończyłeś w takim momencie, że aż się cieszę, że są dalsze części, bo nie spałabym z emocji. :) *****
Hehe, nie Ty pierwsza chcesz mnie za to zabić :D Dzięki bardzo :D
Przerwane w dobrym momencie, jestem strasznie ciekawa, o co dokładnie chodziło, 5 ^^
Dziękuję! :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania