Władysław Żuberek nauczył się na pamięć fragmentu słynnego dzieła filozoficznego
Władysław Żuberek, lat 38, jest radnym w powiecie nyskim. Poprzednio był radnym miasta i gminy w Otmuchowie, a jeszcze wcześniej sołtysem w Śliwicach. Wzorem uwielbianych przez media i naród polityków zamierza w przyszłości kandydować do Sejmu.
- Może się uda, wielu tam podobnych do mnie siedzi i dobrze im z tym, to i mi musi być dobrze! — powiedział swego czasu i to publicznie radny Bursztyn. Jest on znany z tego, że interesuje się filozofią i postanowił nauczyć się na pamięć kilku fragmentów z "Sumy teologicznej" św. Tomasza z Akwinu dotyczących tzw. dowodów na istnienie Boga. W ten sposób chciał pokazać, że jest wartościowym obywatelem, bo mądrym.
-"Widzimy bowiem, że pewne byty niemające poznania, a mianowicie ciała fizyczne, działają celowo; widać to z tego, że zawsze albo najczęściej działają w ten sam sposób, aby osiągnąć to, co najlepsze. A więc nie przypadkowo, lecz z zamierzenia osiągają cel. Te zaś byty, którym brak poznania, dążą do celu skierowane przez kogoś rozumnego i mającego poznanie, jak strzała wypuszczona przez łucznika. A więc istnieje ktoś rozumny, przez którego wszystkie rzeczy fizyczne są kierowane do celu; tego nazywamy Bogiem" - wyrecytował Żuberek fragment "Sumy teologicznej", a miało to miejsce podczas ostatniego letniego festynu w Otmuchowie.
Pewni ludzie słuchali, niektórzy udawali, że słuchają, a inni szykowali się do zadania jakiegoś pytania lub chcieli coś powiedzieć, lecz im to nie wychodziło. Spróbowałem więc i ja coś oznajmić.
- Panie Władysławie, przecież Tomasz z Akwinu nie znał siłą rzeczy praw fizyki w rozumieniu współczesnym tej nauki, ani budowy atomu oraz innych praw materii łącznie z grawitacją, tarciem i samoistnym ruchem. Twierdził on, że materia jako nierozumny byt jest bezwładna i potrzebuje tzw. poruszyciela, ale współczesna fizyka mówi coś innego. Zatem argument dotyczący kierowania przez kogoś rzeczami, czyli bytami rzeczywistymi jest w tym przypadku anachronizmem — powiedziałem to, ale Żuberek nie chciał tego słuchać.
Widać było na jego twarzy, że dla niego ważny stał się fakt, że mógł coś powiedzieć do ludzi, czyli wyrecytować, Cieszył się, że coś potrafi, a może to przyda się w Sejmie, albo przynajmniej otworzy mu drogę kierunku upragnionej kariery. W końcu nie każdy potrafi publicznie recytować fragmenty dzieła filozoficznego, a w tym przypadku dotyczącego wielkich spraw.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania