"Jaś i Małgosia"
Wczoraj Clint pod Alzheimerem wziął mnie
za naszą, dożywotnią sąsiadkę.
Dopytałam. Mieli romans, dwa lata.
Nie cierpiałam. Podejrzewał,
że pogotowie zabrało mnie do porodu.
Dzieci dowiedziały się o przerzutach.
Mają zmyślny scenariusz.
Podzielą się opieką nad nami
w klepsydrach z wymienianym piaskiem.
Komentarze (4)
Ja też wiem od dawna kto wyciąga brudne łapska po moją matkę.
Godność bez złudzeń...
Czułość wyrażona w planowaniu i organizowaniu końca jest... pragmatycznie piękna. Smutna, ale piękna.
Smutno ostatnio u Ciebie.
NIe, jestem tylko pod wrazeniem częśći filmu /bo zakonczenie do doopy/ i obserwacjach życia znajomych i rodziny.
No i musiałem się powysilać, żeby to napisać, Ale jest postęp. Niektóre teksty pisałem kilka lat.
Dzięki.
Syndrom Kinga.
Szanuję, ja bym odłożył i zapomniał.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania