Jaskółczy pył prolog

Jaskółki zawsze były symbolem nadziei. Dla mnie, stały się znakiem niestabilności i życia na krawędzi. Jak jaskółka, byłam samotna i zagubiona, z roztrzaskanymi marzeniami o szczęśliwej rodzinie, dobrym mężu i dzieciach. Kiedyś te sny były moim wszystkim, ale dziś walczyłam, by przetrwać w świecie, który zdawał się nie mieć dla mnie miejsca.

Dorastałam w małym miasteczku, gdzie na pozór wszystko wyglądało idealnie: dom z ogrodem, rodzina, sąsiedzi przekonani o naszej normalności. Prawda była jednak zupełnie inna. Za zamkniętymi drzwiami kryły się przemoc i strach. Mój ojciec był człowiekiem wybuchowym, a jego okrucieństwo sprawiało, że każdy dzień był walką o przetrwanie. Każda ocena niższa niż piątka sprowadzała na mnie jego gniew, a przypalanie, bicie i obrażanie stały się codziennością. Matka zawsze mówiła: „Wiesz, jaki on jest porywczy”, nie próbując nawet go bronić.

Zniosłam to wszystko do swoich szesnastych urodzin. Po kolejnej awanturze, gdy szala goryczy przelała się, uciekłam. Znalazłam schronienie u Thomasa, starszego o kilka lat dilera, który dał mi dach nad głową w zamian za pomoc w jego interesach. Przemyt i sprzedaż towaru wciągnęły mnie w świat, którego nie rozumiałam. Szybko zaczęłam brać, próbując coraz mocniejszych substancji. Imprezy, alkohol i narkotyki stały się moją ucieczką od wspomnień i bólu.

Życie zamieniło się w chaos, wirując od jednej nocy do drugiej, od jednej dawki do kolejnej. Stałam się cieniem dziewczyny, która kiedyś wierzyła w marzenia. W mroku nieustannego przetrwania, jaskółka przypominała mi, że kiedyś pragnęłam czegoś więcej. Ale marzenia obróciły się w pył, a chęć przetrwania stała się moją codziennością.

Pewnego dnia wszystko się zmieniło. Zaczęłam brać sama, uciekać w odmęty alkoholu i narkotyków. Imprezy stały się moim codziennym rytuałem. Zamiast sprzedawać towar dla Thomasa, zaczęłam zabierać część zysku i towaru dla siebie. Uzależnienie rosło w siłę, a ja coraz bardziej zanikałam w tym mrocznym świecie.Na początku udawało mi się to kontrolować. Miałam swoje sekrety, swoje małe sukcesy, które na chwilę pozwalały mi zapomnieć o rzeczywistości. Ale im bardziej wpadałam w wir destrukcji, tym trudniej było mi wrócić. Szybko jednak przyszedł czas, gdy przestałam mieć nad tym kontrolę.Pewnej nocy, po niekończącej się imprezie, przesadziłam. Zatraciłam się w substancjach, a rzeczywistość zaczęła się rozmywać. W tym stanie wpakowałam się w kłopoty z ludźmi, z którymi nie chciałam mieć do czynienia – szefem Thomasa. Jego gniew był jedynie wstępem , a ja zdałam sobie sprawę, że zabawa przerodziła się w coś, co mogło mnie zniszczyć. W tej chwili zrozumiałam, że nie dożyje rana ,a jakbym miała dożyć to w burdelu. Zawineli mnie z klubu,nie patyczkowali się zadali mi pare mocnejszych ciosów a ja osuneła się na nogach.Obudziłam się w środku bagażnika,sznur wżynał się w moje ramiona, a ciemność przysłaniała rzeczywistość. W mojej głowie kołatała się jedna myśl: czy to już koniec, czy może tak miało być? Z każdą wstrząsającą jazdą czułam, jak strach przejmuje kontrolę. Nie miałam pojęcia, gdzie mnie wiozą, ale instynkt podpowiadał, że nic dobrego mnie nie czeka.

Kiedy w końcu usłyszałam szelest otwierających się drzwi, serce zabiło mi mocniej. Wysadzili mnie na środku pola, gdzie powietrze przeszywało mroźne milczenie. Łzy spłynęły mi po policzkach, a ja zdawałam sobie sprawę, że nikogo nie ma w pobliżu. Tylko ja i oni.

„Teraz się z tobą zabawimy, kochanie,” powiedział ich szef, uśmiechając się w sposób, który przyprawiał o dreszcze [oo czym dodał „Musisz poczuć, jak to jest z prawdziwym mężczyzną.” Błagałam ich, by mnie puścili, by mnie zostawili. Każde słowo, które wypowiedziałam, odbijało się w ich oczach jak echo.Zaczęli się bawić mną jak z dziwką. Ból rozdzierał mnie od środka, a łzy dusiły mi gardło. Koszmar wydawał się nie mieć końca, a ja byłam tylko tanią zabawką w ich okrutnym przedstawieniu. Po wszystkich jeden z nich chwycił mnie za ramię, a ich szef polecił, bym się odwróciła, nie miałam innego wyboru. Zrobiłam, co kazał.Każdy krok sprawiał, że moje serce biło coraz szybciej. Nagle, w powietrzu rozległy się serie huków. To był dźwięk, który rozszedł się echem przez to zimne, puste pole. Ogarnął mnie niesamowity ból — serce, nogi, kark. Upadłam na ziemię, czując, jak siły mnie opuszczają.

Ból zniknął, a ja poczułam się jak jaskółka. Zaczęłam wracać w dół, w ciemność, a wokół mnie było jedynie milczenie. Został tylko ból w plecach, jak dwie ogromne rany. W tej chwili zrozumiałam, że to nie koniec, ale może nowy początek.

Czy potrafię z tego wyjść? Czy potrafię się podnieść? Odpowiedzi nie znałam, ale w moim sercu zrodziła się nowa determinacja. Nie pozwolę, by mnie złamano.

Kiedy otworzyłam oczy, w duszy czułam, że choć ból mnie zranił, nigdy nie odbierze mi mojej wolności. W tej mrocznej chwili poczułam, że zaczynam walczyć. Nie tylko o siebie, ale o wszystko, co mam w sobie.

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • andrew24 rok temu
    Przerażający obrazek świata, który niestety istnieje. Tacy jesteśmy. My ludzie...
    ...
    gdy nadzieja odchodzi
    niebo ucieka
    chowam się
    w twoich myślach
    zaglądam do słów
    utkanych
    ze wspomnień

    ciepło sypie iskrami
    błysk oczu
    otwiera nowe karty
    jeszcze czyste

    zapiszemy je
    otwierając przejście
    w szóstym wymiarze
    on zbliży
    to co dalekie
    nawet bardzo

    sen odnajdzie
    swoje miejsce
    ...
    Pozdrawiam serdecznie 5*
    Miłego dnia
  • zsrrknight rok temu
    sama ekspozycja i streszczanie, a na dodatek garść błędów. Wybacz, ale w obecnym stanie nie jest to ani prolog ani nic - ot, taki tam zbiór zdań, z których niby coś wynika, ale tak jak wspomniałem - same powierzchowne, streszczone rzeczy, a nie cokolwiek, co mogłoby zainteresować czytelnika

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania