Jeden jedyny raz.
Jedna kreska nic nie zaszkodzi.
Kończy się na trzech — jasna cholera!
Jedno cięcie nic nie zaszkodzi.
Kończy się na udzie pociętym — kurwa!
Jeden szot nic nie zaszkodzi.
Kończy się na butelce opróżnionej — ja pierdolę!
Jeden papieros nic nie zaszkodzi.
Kończy się na paczce wypalonych i mym płaczem.
Ja pierdolę… staczam się.
Chuj. Jeszcze jeden. Tylko jeden.
Ostatni pierdolony raz.
Przecież zawsze jest ostatni raz.
Kończy się zawsze tak samo.
Kurwa… gdzie ja jestem?
Kim ja jestem?
Nie poznaję siebie samego.
Co ja kurwa odpierdalam?
I wtedy słyszę w głowie:
„Jedna kreska nic nie zaszkodzi.
Jedno cięcie nic nie zrobi.
Jeden łyk… jeden papieros…
nic nie zaszkodzi.”
I już wiem,
że znowu skłamię.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania