Jedna pora roku
Pragnę mieszkać w miejscu gdzie jest słońce cały rok,
Ciepło o każdej godzinie nie opuszcza mnie na krok,
Delikatny wiatr przynosi chłód, by móc odzyskać oddech,
Takie jest względem pogody moje podejście skromne.
Nie mam na myśli duchoty, żaru z nieba i wilgoci,
Upał niczym meteoryt niszczy plony bez litości,
Choć globalne ocieplenie to zwyczajne mitomaństwo,
Szary człowiek obarczony winą za głupotę każdą.
Gdybym miał miliony dolców przenióslbym się na Hawaje,
Kocham pejzaż Ameryki niczym Damę z Gronostajem,
Miałbym wille bez basenu, bo wokoło jest ocean,
Palmy, plaża i kobiety, chociaż zerknę na nie nieraz.
Raj na Ziemii już istnieje, miejsce bliskie memu sercu,
Można być jak król Egiptu, jeśli ma się zasób cashu,
Żyć bez stresu, w sercu ciepło, ale wewnątrz wentylacja,
Czy w Rolss-Roysie, posiadłości, czuję się jak na wakacjach.
Górnolotne są marzenia, ale innych w sumie nie mam,
Wyobraźnia jest bogata, więc już teraz się wybieram
Tam gdzie lato całe życie, nie ma śniegu, ani mrozu,
Stwarzam pozór, jestem królem, teraz wsiadam do powozu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania