Jednorożec na lusterku
Audi RS4 mknęło autostradą, pędząc ku Świnoujściu. Uwielbiam auta!
Trasę z Wrocławia pokonałam na tyle szybko, że nie zdążyłam się nawet zamartwiać, czy dotrę na czas na spotkanie życia. Na lusterku wisiał tęczowy jednorożec, którego podarował mi starszy syn, mówiąc, że obrazuje mój flow osobowy.
Ostatnia prosta i moim oczom ukazał się pensjonat Pod Złotym Pelikanem.
Kurczę, dlaczego właśnie tutaj zamówił pobyt?
Zaparkowałam pod jakimś śmiesznym znakiem, na słońcu, które prażyło niemiłosiernie. Aż gęsiej skórki dostałam na ręce po spotkaniu z klimatyzowaną czorcicą.
Lubię nadawać autom rodzaj żeński. Jakoś tak utożsamiam ich moc ze swoją. Tak mimochodem.
Zerknęłam na zegarek. 17:45.
Przyspieszyłam kroku w moich bladoróżowych cygaretkach i kremowym body. Uwielbiam espadryle na koturnie w kolorze taupe i listonoszki wszelkiego rodzaju. Ręce wolne, a to oznacza mnóstwo swobody. Tym razem mój outfit był naprawdę odlotowy!
Ciekawe, gdzie wylądujemy tym razem?
Uśmiechnęłam się pod nosem, bo mój towarzysz doskonale wiedział, jak sprawiać mi przyjemność.
Poezja smaku w jego wykonaniu to niezapomniany czas. Kilka miesięcy temu, na Costa del Sol, eksplorowaliśmy świat po swojemu, ręka w rękę. To był czas zachwytu. Tymi donicami pełnymi kwiatów, zachodami słońca i ciszą pod bielą prześcieradeł, wytchnieniem podszytą.
Odlot totalny!
Więc oto nowy motyl już pędził do lotu, by na dzień dobry wywołać uśmiech i sprawić, że przywitanie pocałunkiem samo ułoży się na naszych ustach.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania