Jesień
Nikt o niej nawet nie myślał .
I nikt jej nie zapraszał .
Lecz jak co roku przyszła
I jak co roku się wprasza .
Z tą swoją chłodną miną
I z mokrą peleryną .
Przylazła w kaloszach z parasolem.
Wietrzysta , zimna i dżdżysta.
I co my teraz na to ...?
Gdzie jest kochane lato ... !?
No cóż ... , potrzeba dni nam trzysta ,
by aura prysła mglista.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania