Jesienna niechęć
Zimno… Brak już barw jesieni,
słońce skryte, nikną cienie,
wchłania wilgoć kora drzewa,
las w półmroku, chęć zamiera…
Wrzesień choć wrzosami witał,
lecz październik – późno świta,
a listopad w mgle, szarudze,
tuż za progiem. Wiem, marudzę,
chociaż nastrój to nie dramat,
byle smętność omijała,
ale… muszę chęć pobudzić,
zacząć pisać. Przyjmą ludzie?
Komentarze (6)
Hardy piękny wiersz, ciekawie o jesieni.
Pozdrawiam serdecznie.
Echh, byle do wiosny; jakoś przetrwam. Spożytkuję ten czas na pisanie ;)
Również pozdrówka :)
Ciekawy,podoba mi się;)
:) Pozdrówka :)
przyjmą chętnie :)
Wielkąś mi uczyniła ulgę, KaMaRo, tym dopiskiem swoim :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania