Jesienne pogwarki
Tak lubię słuchać cichego szmeru liści,
Nawet, jeśli sarkają na zziębniętych kochanków.
Mówią mi, że jesień - Smutnooka pani pożegnań -
Uwięziła w purpurze winogron pocałunki odchodzącego słońca,
A ja niepoetycko odpowiadam: ,, Przecież to tylko owoce jednej nocy.
Umrą jak inne, w pastelowych cieniach kolejnego zmierzchu.”
Nieśmiała muzo kasztanowych romansów,
Znam twe rumieńce nagłej dojrzałości.
Pod woalką zamglonego poranka skrywasz pokusę
Ostatniego tanga znużonych kochanków.
Wiatrem ukołyszesz, jak wytartym szlagwortem smutku,
Zapluszczesz im na szybie nudne akordy deszczu
I wreszcie ułożysz do snu przy wieczornej sonacie.
A ja zapytam:
- ,, Melancholio, czy musisz być tak sentymentalna?”
Komentarze (2)
Pięknie!!!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania