Jesienny wieczór (impresja)
Wiatru na klawiaturze fortepianu wieczorne muzykowanie
Wesołe nuty aż do późnych godzin tańczą na scenie nieba... Wiotkie gałęzie brzóz po mistrzowsku wykonują partie skrzypcowe, a prastary dąb, ukryty w cieniu, dzielnie orkiestrą zmierzchu dyryguje...
---
Dłonie zimne składam, a w nich tli się światełko słabe, które ku pamięci pozostawiam na samym brzegu listopada....
Komentarze (2)
Muzyka wieczornej przyrody, a światełka listopadowe ku pamięci niedługo zapłoną
Pamiętam, jak kiedyś się babało sporo, a, że najwięcej, jak akurat mieszkałem na wsi, to 22-ga i latarnie gasły. A na chatę trzeba było wracać później. No i się wracało po ciemku. A wiadomo, wieś, to wieś, nie za bardzo człowiekowi ciemność przeszkadza z reguły. No, ale jak idziesz zbakany jak szmata po wieczorze kawalerskim, to schiz za schizem. I było takie jedno, najgorsze miejsce, że po lewej skarpa i drzewa, po prawej drzewa i rzeka i tam ciemno w chuj było, że nic nie widać. A na końcu tej drogi - kapliczka. I ta kapliczka całą noc świeci. To nie zliczę ile razy poschizowany szedłem na chatę i tylko na tą kapliczkę lampię i widzę, jak się przybliża i tylko myślę, dobrze jest, zaraz tam dojdę, będzie jaśniej, będzie lżej. A w bani rozpierdol. I raz tak idę i słyszę - ktoś śpiewa - a to środek nocy. No, aż stanąłem i słucham i słyszę, że ktoś śpiewa. A zaraz takie, że nie no, to rzeka, czy tam strumień, co sobie płynie, to tak brzmi. Ale zaraz, nie no, śpiewa, ale że strumień śpiewa, a zaraz, że nie, że tylko wodę słyszę i juz nie wiedziałem, czy bardziej jestem zafascynowany, czy poschizowany, to poszedłem na chatę, bo zmęczony byłem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania