Jesienny wiersz
w październikowej rozterce
źdźbeł kręgosłupy przygięte
przykrócił oddech listopad
zmarznięty sen w poniewierce
liści zimowe usteczka
zaszyte w trawy podszyciu
drżące to z zimna to z ciepła
po koc sięgnął deszcz ale spryciarz
od słów do słów na dwie rynny
zapisał się deszcz przedzimnie
tym wietrznochmurnym jesiennym
piórem przemarzłym naiwnie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania