Jesienny wiersz

w październikowej rozterce

źdźbeł kręgosłupy przygięte

przykrócił oddech listopad

zmarznięty sen w poniewierce

 

liści zimowe usteczka

zaszyte w trawy podszyciu

drżące to z zimna to z ciepła

po koc sięgnął deszcz ale spryciarz

 

od słów do słów na dwie rynny

zapisał się deszcz przedzimnie

tym wietrznochmurnym jesiennym

piórem przemarzłym naiwnie

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania