Jeśli ktoś nie ma życia, ma jescze poezję

Nie da się bezstronnie opowiedzieć życia

Drastyczny zwrot akcji. Skok na giełdzie

zakończony upadkiem bezimiennego kolosa.

 

Liście opadają, matowe płatki, martwe jak piasek.

Hasło bez pokrycia.

 

Chciałem całego siebie okryć dreszczem.

Aurą, która przeszyje ciało. Zgniecie jak podczas implozji.

Rozerwie mięśnie.

 

Nie mogę jednak swobodnie nie rozmyślać

o konkretnym zdarzeniu. Stać się jego,

na stałe wpisaną w pamięci, esencją.

By pamiętać, że byłem już uformowany,

konkretny i gotowy do użytku.

Średnia ocena: 3.6  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Tjeri 2 godz. temu
    "Jeśli ktoś nie ma życia, ma jeszcze poezję"
    Niestety głównie cudzą. No chyba że wspominamy wersami. To tak trochę przekornie nasunęło mi się po lekturze samego tytułu na głównej, zanim zaczęłam czytać wiersz. A, literówka się w tytule wkradła.

    Co do pierwszej części tekstu, moje pierwsza myśl — humanistyczny odpowiednik zasady nieoznaczoności Heisenberga :) — i aż mam frajdę z tej obserwacji.

    Do finału, tekst wydawał mi się lekko patetyczny, może nawet nieco powierzchowny
    Finisz zmienia jednak całe postrzeganie tego co wcześniej. I choć nie do końca obraz mam klarowny, to na pewno zmienia się ciężar słów, które teraz mocno zapadają w głowę. Może zbyt dosłownie widzę tę końcówkę, ale mam wrażenie, że podmiot liryczny chce zaprzeczyć znaczeniu genezy jakiegoś wydarzenia. Przekonuje się, że nie jest jego produktem ubocznym, tylko kimś, kto już istniał.
    To była moja pierwsza myśl po przeczytaniu i choć potem przyszły inne, to ta (mimo jej dosłowności) podoba mi się najbardziej.
    Ciekawy wiersz, pobudza do refleksji.
  • Tjeri 2 godz. temu
    Przekonuje sam siebie*

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania