Jestem skałą.
Myśle sobie czasem, że jestem skałą.
Zimną, nic niewartą skorupą.
Pod którą gotuje się lawa.
Lawa ognistych uczuć.
Zabitych dawno przez świat.
Przez ludzi, i ludziska.
Kochających mocno tak.
Że nóż w serce, wbili z bliska.
Tylko po to bym przestała.
Przestała walczyć o swoje.
I zamiast cieszyć się życiem.
Dzieliła z nimi trudy, i znoje.
Ale skoro pod skorupą.
Kryje się jeszcze lawa.
To czy może nas pogodzić.
Ugotowana na lawie kawa.
I ja was rozgrzeszę.
Z ran mi zadanych.
Poprostu odzyskam ludzi kochanych.
A ja spadne wam z serce.
Bo skorupa odzyska postać.
I znów będziemy razem.
Pytanie jest jedno.
Czy wy też tego chcecie?
Komentarze (10)
Czy pisałaś to o sobie? Ciekawe :)
Nie do końca. Tak mnie jakoś dziś na smutne wiersze naszło.
Świetnie ci wyszło, choć mogłabym przyczepić się do znaków interpunkcyjnych, bo na przykład ostatnie zdanie jest pytaniem, dlatego powinien być tam pytajnik. Pomimo to wiersz podoba mi się, a dokładniej to co chciałaś nim przekazać :) 5/5
Z interpunkcji kulejej wiem. Ale ciesze się, że sie podoba.
pięc
Dzięki
Nic nie warta - niewarta
Super, taki mocny wiersz. Trafił w mój gust. 5
Dzięki. Już poprawiam.
Ten wiersz porusza temat, który ja pokazałem podobnie lecz inaczej w moim "Skaka". Czyli ludzie myślą podobnie, przezywają podobnie, podobnie czują i podobnie cierpią . Głęboki sens z niego bije
Dzięki za odwiedziny
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania