Jestem Twoją Różą (Rozdział IV)
Pogoda nie dopisywała dzisiaj, gdy wybrałam się na spacer po cmentarzu. Siarczysty deszcz padał, oblewając swymi kroplami każdą cząstkę mojej osoby. Zbliżyłam się powolnym krokiem do grobu, na którym było wypisane - Leonardo Adler. Oto, smutek i żal przygniotły mnie swym ciężarem do tego stopnia, że ugięłam się i klęknęłam przed grobem, pochlipując.
- Leonardo, nie chciałam tego... - wyszeptałam, dotykając delikatnie liter na grobie. W kolejnej chwili przypomniałam sobie o pięknym kwiecie, który miałam położyć na grobie, pokazując w ten sposób, że pamiętam o moim ukochanym... Aż tu w pewnym momencie, przyszła do mnie pewna myśl:
"- Leonardo, gdzie jesteś? Czy jesteś teraz przy mnie?"
Zastanowiłam się nad tą irracjonalną myślą przez chwilę, by w ostateczności ją odgonić i skupić się na czymś pozytywnym. Następnie klęczałam więc przed grobem przez dłuższą chwilę, by w pewnym momencie otrzeć łzy, podnieść się z kolan, położyć piękny kwiat na grobie oraz po raz ostatni spojrzeć na grób i ostatecznie wyjść z cmentarza.
Kruk przysiadł tymczasem na bramie cmentarnej, kracząc i przyglądając mi się przez chwilę, po czym odleciał.
Przystanęłam przy bramie, patrząc za odlatującym ptaszyskiem.
- Cóż... Myślę, że kiedyś spotkamy się po "drugiej stronie"... - pomyślałam z lekko wymuszonym optymizmem, opuszczając wolnym krokiem cmentarz.
I to by było na tyle.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania