Jestem tylko embrionem
Tętno. Ciepło. Dźwięki. Rozmowy
Czy pamiętam, jak byłem embrionem? Nie. Wyobrażam sobie, leżakowanie w najprzyjemniejszym miejscu na Ziemi. Jestem w środku osoby, która najmocniej mnie kocha i chroni. Nie martwię się o jedzenie czy karierę. Moje zmartwienia nie istnieją, bo człowiekiem nie chcą mnie nazwać, a ''czymś'', co pretenduję do jego miana.
Czuje, jak kładzie swoje dłonie na brzuchu. Chcę mnie już dotknąć.
Ona nie nazwie cię embrionem, a swoim maleństwem. Dała ci imię, obdarzyła cię istnieniem.
Kiedy się denerwuję czy martwię, wyobrażam sobie, że jestem embrionem. Jeśli pamiętałbym to uczucie, wracałbym do niego w najtrudniejszych momentach życia.
Komentarze (13)
Dobry pomysł, można by to rozbudować.
Inspiracja - Emil Cioran - '' o niedogodności narodzin'' Cześć osób może nie zrozumieć. Warto się zapoznać z tym filozofem.
Podoba mi się. Tylko to ostatnie zdanie brzmi trochę jak wyjęte z rozprawki szkolnej.
To osobista uwaga - pozbawiona jakiejkolwiek cechy artystycznej. Choć może ''brzmieć'' jest tylko moją osobistą opinią, coś na zasadzie - ''lubię góry, bo mają coś z przeszłości''
nicki no tak, oczywiście. Trochę się czepiam, wybacz :D
Enchanteuse nie przepraszaj, dla mnie twoje czepianie jest wyrazem szacunku; twoje oczy wypożyczyły dla mnie trochę czasu. Dzięki.
nicki :)
Nie zawsze osoba, w której zagnieździł się embrion, kocha najmocniej, różnie z tym kochaniem bywa - tyle dzieci niechcianych ?
Chodzi tu bardziej o matkę, jako o symbol życia. Można to oczywiście przełożyć na każdy inny kontekst, ważne żeby budziło emocje - nie tylko te przyjemne.
Nicki, widzę, że coś podobnego jak ja napisałeś. Bardzo mi się podoba takie ujęcie tematu. Postawiłem piątkę już wcześniej.
Dziękuje
Jest nieźle.
Kwestia biologiczna, a kwestia moralna... Ech. Tekst sam w sobie w sumie niezły.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania