Jesteśmy swoimi cmentarzami
Pamiętasz, mówiłeś że zapałki wypalają się
do końca, nawet podzielone i że my jesteśmy
jak te zapałki. Trzask i po nas. Wtedy nieważne
ile napisaliśmy wierszy, tak naprawdę nie było nas
w żadnym.
Może za dużo było tych jesieni i ciągłych mgieł
nad miastem. Nawet białe kruki nie mogły
znaleźć drogi do domu. Spadały pod nogi.
I już nie łamaliśmy się chlebem. Chodziliśmy spać
głodni. Jakby każdy dzień kończył się od środka.
Komentarze (28)
Miał być mikołajkowy wiersz :(
Więc go napisz...
Spróbuję.
Liczyłam, że ktoś się dołączy. Dajesz przykład innym, żeby tego nie robili.
:( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :(
Tak. Mikołaj przychodzi tylko do grzecznych dzieci... Ty nie byłaś grzeczna.
Po prostu nie potrafisz napisać zwykłego, mikołajkowego wierszyka. I on nie ma być dla mnie. Pisząc go nie będziesz, przecież myślała o mnie. Pomyśl o... bogumile :]
Masz rację, nie potrafię, ale Ty za to świetnie piszesz i powinnaś zabłysnąć.
Spodobała mi się ta współczesna poetycka wersja "Dziewczynki z zapałkami" Andersena. Nieszczęścia ciągle chodzą po świecie i przytłaczają nas i nasze dokonania. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za chwilę wzruszenia i refleksji,
To ja, Bożenko dziękuję, za podzielenie odczuciami.
Pozdrawiam.
Strasznie mi się podoba łamana wersyfikacja jako sposób akcentowania w wierszu. W ogóle taki inny, jakby nie Twój. Ale ładnie się wyróżnia, jakbys poszła o krok dalej w swojej poezji, wychylila się poza światy, które tworzysz. Ładnie.
Ench, zaskoczyłaś mnie, bardzo pozytywnie - cóż mogę powiedzieć poza - dziękuję.
Dla mnie, od dłuższego czasu, to Twój najlepszy. Bardzo dobry!
To mój faworyt:
"Wtedy nieważne
ile napisaliśmy wierszy, tak naprawdę nie było nas
w żadnym."
I puenta też.
Haczy mi jedynie to:
"Może za dużo było tych jesieni i ciągłe mgły
nad miastem. "
Wydaje mi się, że albo trzeba zastosować przy mgłach dopełniacz - jeśli odnoszą się do "za dużo",
albo, jeśli to nowa myśl, przerzucić niżej. Bo tak wydaje się niegramatycznie.
Tjeri, no i mam zagwozdkę, specjalnie dopisałam''ciągłe'', żeby do tych ''dużo'' pasowało, ale teraz myślę... może i coś wymyślę albo poczekam, kiedy wpadnie samo. Może ''i ciągłych mgieł nad miastem''?
Dziękuję, że uważasz ten wiersz za bardzo dobry.
betti tak - "i ciągłych" jest w dopełniaczu i w niczym melodii nie umniejsza. Też bym tak zrobiła, bo szkoda psuć fajnej wersyfikacji.
Śliczny wiersz.
Dziękuję, Bogumił.
Piękny, wzruszający wiersz. Mało rytmiczny, ale to nie problem. Już sam tytuł jest super! 5
Dziękuję, Marku. Wreszcie i tytuł nie do bani...
Co za paskudne typy wstawiają te jedynki. Pewnie tacy, którzy sami nie potrafią jednego sensownego wersu sklecić.
Oceny tutaj nic nie znaczą, przecież wiesz.
Bardzo mi się podoba Twój wiersz. I tak jak ktoś już wyżej wspomniał, daje do myślenia :) Miłego dnia
Dziękuję, Joanno.
Również życzę miłego dnia.
Bardzo dobry wiersz. Chyba jeden z Twoich najlepszych.
Nie wiem, kiedy piszę nie myślę o tym, a i później trudno mi oceniać. Niemniej bardzo dziękuję.
Dla mnie świetny wiersz.
Dziękuję, zingara.
Pozdrawiam.
O czym to właściwie jest?
O pogodzie... na jesieni zawsze głodna się czuję.
Jest dobrze
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania