Jeszcze
Zimne kosy
skrzypnęły drzew kory
słuchałam wymieniając spojrzenia
z domu wariatów okien
oszczane rozpadliny chodnikowe
żółte deszcze z zapaleniem
pęcherze z drukarkami
alfabetem nosów czytanym
czworonogów hasła dostępów
jamnik lał wodę bez szyfrowo
szczeka smycz w podskokach
kobieca dłoń w rękawiczce zbiera
od chodnikowy obchód
przechodzę wonnie
w podeszwach trajektorią kroków
nic nie kreślę
powietrze
ja w cząsteczkach
ulotnie
-------------
🤍Szkielet, pierwsza wersj
Zimne kosy
skrzypnęły drzew kory
oszczane rozpadliny chodnikowe
żółte deszcze z zapaleniem
pęcherze z drukarkami
alfabetem nosów czytany
czworonogów
szczeka smycz
kobieca dłoń w rękawiczce
odchodów obchód
przechodzę wonnie
nic nie kreślę
powietrze
Komentarze (6)
Rozwalę dłutem siebie od środka.
Tylko obrazy i atmosfera. Bllle!
Dziękuję, mam cel emocjonalny. 😁
Ps. Nie bierz tego do siebie. 😉 Ciężko się otworzyć.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania