Jeszcze
Zimne kosy
skrzypnęły drzew kory
słuchałam wymieniając spojrzenia
z domu wariatów okien
oszczane rozpadliny chodnikowe
żółte deszcze z zapaleniem
pęcherze z drukarkami
alfabetem nosów czytanym
czworonogów hasła dostępów
jamnik lał wodę bez szyfrowo
szczeka smycz w podskokach
kobieca dłoń w rękawiczce zbiera
od chodnikowy obchód
przechodzę wonnie
w podeszwach trajektorią kroków
nic nie kreślę
powietrze
ja w cząsteczkach
ulotnie
-------------
🤍Szkielet, pierwsza wersj
Zimne kosy
skrzypnęły drzew kory
oszczane rozpadliny chodnikowe
żółte deszcze z zapaleniem
pęcherze z drukarkami
alfabetem nosów czytany
czworonogów
szczeka smycz
kobieca dłoń w rękawiczce
odchodów obchód
przechodzę wonnie
nic nie kreślę
powietrze
Komentarze (7)
Mega klimat i świetne obrazy, tylko jak dla mnie miejscami jest za bardzo poszatkowane.
Ninja Dobra, zabieram do rozbudowy. 😉 Oby nie wyszło za dużo.
Poprawione, chociaż szkielet sałatkowy zostawiam. 😆
Lubię Twój swoisty klimat i język. Masz bardzo charakterystyczne, gęste obrazy i tę niepokojącą atmosferę.
Dusza, oszaleć można, bez emocji. 😅
Rozwalę dłutem siebie od środka.
Tylko obrazy i atmosfera. Bllle!
Dziękuję, mam cel emocjonalny. 😁
Ps. Nie bierz tego do siebie. 😉 Ciężko się otworzyć.
C₁₂H₂₂O₁₁ ja bym tak mogła oszaleć ;)
Dusza_boli Nie byłabyś dobrym pisarzem. 😊 Nigdy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania