jeszcze
odrywam kawałki siebie
odrzucone bez chęci kęsy
konsumpcji męki
staw zmętniały do reszty
dno tak kusi i nęci
wskocz zasil muliste odmęty
rozmoknij rozwodnij daj rozpieścić
wszystkie skrywane lęki
dziecko nad brzegiem rękę
wyciąga jak zawsze bezdźwięcznie
ja wciąż niewdzięcznie
zamykam powiekę deszczem
nie czas na rozgrzeszenie
Komentarze (4)
Dobrze rym dźwięczy.
Kocwiaczkowa↔Na dnie faktycznie można ujrzeć swoje lęki i mięć nadzieję, że rozmokną. Lecz istota dna jest inna.
Przeważnie zamulona, gdyż może tamować nawet resztki światła, bo kiedyś nas może oślepiło:)
Takie skojarzenia jakieś, niekoniecznie słuszne.
Najbardziej 3 część↔Pozdrawiam:)?
Za dużo "ę", czytałaś na głos?
Jak zawsze Kocwiaczkowo. Dawno nie czytałem twojej poezji acz widzę że płynie jeszcze lepiej. Wyłania się z niego naprawdę wiele, lecz powiem jedno, uważam że mimo wszystko warto próbować, aby usłyszeli...
Pozdrawiam, jak zawsze ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania