jeszcze jedno opowiadanie (zamiast tytułu)

noc pomiędzy

ostatnim i pierwszym piąta piętnaście

zimna jak opuszczony plac budowy

na pożądanej przez przeszłe armie

stacji węzłowej dęblin

w zastępczej poczekalni

ocieplanej księżycowym światłem

giętej blasze z blaszanej blachy

z kapryśną maszyną do kawy

z arturem co już tam

niemal moim anagramem

tortur się nazywam

nie rozumiał jak się stało

że on tutaj

bez domu

pieniędzy pracy

miałem mało sił tłumaczyć

ani zabrać ze sobą

tyle że mu kawę

bez cukru

z poobijanej maszyny

bo nie miałem

pracy domu pieniędzy

choć tyle oddany myślami

o najbliższym dokądś za kilka godzin

gdzie będzie ciepło kołysać wspomnienie

można pisać albo rozmawiać z panarturami

o komunalnych tajemnicach

można milczeć i nic

w ciepłym nawiewie

nie potrafiłem przekazać tej prostej prawdy

arturowi co zjechał z toru zaledwie wczoraj

nie obejrzałem się kiedy piętnaście po gwizdnęła lokomotywa

zasiedziałem się nad pytaniami i

biegłem potykając się wypuszczałem chmury pary i nikotynowego gazu

w zimną wilgoć nad rozległymi bocznicami rampami brukowanymi podjazdami w dęblinie

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania