Jeźdźczyni Północy
Pędzi wśród gór, gdzie śnieg tańczy z wiatrem,
Sanie ślizgają się po lodowej pieśni ziemi.
Słońce tnie świat zimnym, ostrym blaskiem,
A ona – pani zimy, nie ogląda się za siebie.
Płaszcz z mrozu spowija jej ramiona,
Włosy smagane wichrem iskrzą szronem.
Jej oczy – dwa kawałki lodu, co płoną,
Głos – echo wichury wśród nagich skał.
Góry milczą, choć znają jej imię,
Śnieg się kładzie pod kopytami renów.
Na porożach błyszczą runy przeznaczenia,
Wplecione w rzemienie starych legend.
Czy to bogini, czy cień wspomnienia?
Czy to legenda, czy czyjś sen?
W powietrzu drży coś pradawnego,
Jej imię niesie echo dawnych melodii.
Czy to Skadi pędzi przez krainę mrozu?
Czy duch przodków strzegący północy?
Gna zostawiając ślady, co nikną,
Lecz jej obecność pozostanie opowieścią dawnych dni.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania