Joker
Joker
Wszyscy jesteśmy Jokerami
Zabijamy oddechem
Przechodzimy na drugą stronę światła
Zagarniając ramionami mrok
W teatrze groteski
Albo inaczej życiu
Cierpimy syndrom odrzucenia
Paniczny ból samotności
W stalowych maskach i przyłbicach
Uderzamy w ściany
Pusty dźwięk głośny łoskot
Oto muzyka wieczoru
Dlatego sen poszarpany
Świt zawsze zbyt prędki
Pod brudnym pokładem szminki
I zielonym łachmanem włosów
Pulsują ogniście skronie
Bolą poskręcane zwoje
Wieczorem połykamy jasne przekazy
Drobinki ułożone na dłoni
To nam pozwala doczekać rana
A potem zstąpić w chaos dnia
Znużeni moralnym imperatywem
Nie rozróżniamy dobra i zła
Dlatego obojętne są nam wieże katedr
I ponure gmachy sądów
Zaplątani w sieć informacji
Skomunikowani z całym światem
Rzadko doznajemy drgania ciszy
I ukojenia w czystej melodii.
Wszyscy jesteśmy Jokerami
Zabijamy oddechem
Muskając opuszkami policzki
I namiętnie całując w usta
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania