Joker

Joker

 

Wszyscy jesteśmy Jokerami

Zabijamy oddechem

Przechodzimy na drugą stronę światła

Zagarniając ramionami mrok

 

W teatrze groteski

Albo inaczej życiu

Cierpimy syndrom odrzucenia

Paniczny ból samotności

 

W stalowych maskach i przyłbicach

Uderzamy w ściany

Pusty dźwięk głośny łoskot

Oto muzyka wieczoru

Dlatego sen poszarpany

Świt zawsze zbyt prędki

 

Pod brudnym pokładem szminki

I zielonym łachmanem włosów

Pulsują ogniście skronie

Bolą poskręcane zwoje

 

Wieczorem połykamy jasne przekazy

Drobinki ułożone na dłoni

To nam pozwala doczekać rana

A potem zstąpić w chaos dnia

 

Znużeni moralnym imperatywem

Nie rozróżniamy dobra i zła

Dlatego obojętne są nam wieże katedr

I ponure gmachy sądów

 

Zaplątani w sieć informacji

Skomunikowani z całym światem

Rzadko doznajemy drgania ciszy

I ukojenia w czystej melodii.

 

Wszyscy jesteśmy Jokerami

Zabijamy oddechem

Muskając opuszkami policzki

I namiętnie całując w usta

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania