Jowisz
Podróż na planetę Jowisz , tam są pierwsze kolonie ludzkie. Mark leci tam, aby rozpocząć nowe życie , dostać pracę i żyć spokojnie. Podczas lotu kosmicznego poznaje Steva młodego policjanta, który leci na Jowisz pracować w swym zawodzie.
Wymieniają się numerami telefonów , które były juz im przyznane przed startem na Jowisz.
Po dotarciu statku kosmicznego na główną bazę Jowisza drogi Stewa i Marka sie rozchodzą. Steve melduje się na komisariacie policji,
Marks idzie do biura meldunkowego, gdzie zostanie odpowiednio pokierowany w celu dostania pokoju i odpowiedniego zajęcia.
Jowisz zaczął być zaludniany dopiero od 20 lat. Do tej pory na planetę dotarło jedynie 200 000 ludzi z całego świata. Nacją najbardziej dominującą byli Japończycy , Amerykanie , Rosjanie i Włosi.
Głównym celem administracji było zasiewanie drzewek, które produkują tlen. Były to drzewka , które rosły w błyskotliwym tempie. Hodowla zwierząt i uprawa warzyw.
Marks zmęczony po pięciodniowym locie jak najszybciej chciał dostać klucze od pokoju, aby jak najszybciej sie położyć spać. W kolejce spotyka pewną Rosjankę , blond włosy niebieskie oczy, wzrost średni , wielki urok osobisty.
Postanowił zaczepić ową Rosjankę.
- Cześć, czy długo juz tutaj mieszkasz?
- czy ja wyglądam na taką, która szuka znajomego do pogadania. Odwróciła się i zignorowała Stewa.
Trochę to go to zirytowało, ale po jakim czasie mu przeszło. Nagle do budynku wtargnęło trzech zamaskowanych ludzi .Zaczęli oddawać strzały ostrzegawcze przyłożyli pistolet jednej z pracownic do głowy i kazali wyciągnąć wszystkie płyty główne z komputerów i im wręczyć do ręki.
- dawaj płyty jak chcesz żyć
Drugi z napastników mierzył bronią laserową w ludzi stojących w kolejce. I tak po dostaniu płyt głównych napastnicy zaczęli zabierać sie do ucieczki, ale postanowili zabrać ze sobą zakładników i tak trafiło na Stewa i na Rosjankę. Zaciągnęli ich do czarnego mini coupera kosmicznego. Po wejściu na statek związali im ręce
- bądźcie cicho i nie próbujcie żadnych sztuczek. Jak sie dostosujecie to nic wam nie zrobimy
Bandyci ruszyli. Maks zachowywał stoicki spokój , doszedł do wniosku, że jak zginie to zginie a jak coś to może będzie mógł poznać blond włosom piękność. Przy okazji ucieczki bandytów pozna trochę Jowisza.
Na Jowiszu rosły drzewa. Nie były to zwyczajne drzewa, zresztą jak mogły ziemskie drzewa rosnąć na Jowiszu. Przede wszystkim inny klimat , inna gleba. Były to drzewa specjalnie zaprojektowane przez inżynierów ze Szwecji w tajnych laboratoriach pod Gothenborg. Były to brązowe drzewa bez liściaste , nie potrzebujących wielkich zasobów wody. Miały dotleniać całą planetę, a że były jeszcze małe to nie wydzielały zbyt dużej ilości tlenu. Mały mini Copper produkował własny tlen.
Mini Coper jechał z dobre trzy godziny aż nagle dojechał do wielkiej jaskini. Tam znajdowała się baza terrorystów.
Nagle zakładnicy zaczęli sie bać. Nie wiedzieli czy zostaną rozstrzelani czy porywacze porzucą ich na własny los na planecie całkowicie wyludnionej. Porywacze od kneblowali zakładników, po czym okazalo się, że dziewczyna o blond włosach jest współpracownikiem porywaczy. A była wstawiona w kolejkę jako przynęta. Marks został wciągnięty do furgonetki przez przypadkowy los. Tak zawsze bywa w życiu. Przestraszony Marks zaczął sie powoli żegnać ze swym życiem. Odliczał czas, w którym porywacze zgładzą go. Jednak ku jego zdziwieniu porywacze rozwiązali sznur i po czym zaprosili go do stołu.
- nie mieliśmy wyboru i musieliśmy ciebie też porwać. Jesteś na Jowiszu od paru godzin.
- bardzo miła gościna. Już bardzo mi sie tu podoba!! Super, Super!!
- Powód porwania pana był jednoznaczny. Podczas lotu na Jowisz rozmawiał pan z tym panem i pokazuje zdjęcie Stewa
- znasz go ? miałem okazje z nim zamienić kilka słów przy okazji właśnie tego lotu. To wszystko co nas łączy. Nic nie wiem więcej. Katarina łżesz
- uderzając Marka ręką w policzek. Co ty myślałeś ?
Czy mogłabyś go nie bić?- odezwali sie dwaj porywacze. Jak byśmy wiedzieli ze będziesz tak agresywna to byśmy wcale Ciebie nie rozwiązywali. He, He.
Właściwie to panie ? Pańska godność jeśli mogę prosić?
Marks mam na imię Marks
Panie Marks może zapali pan papierosa ? Częstuje papierosem z wyciągniętej spod kurtki paczkę Marlboro .
- chętnie
- jestem Dziani a ja sie nazywam Mario
- obydwoje pochodzimy z Włoch.
Będzie czas, aby opowiedzieć o sobie.
Dziani krepy dobrze zbudowany brunet i niewielkim wzroście. Mario wysoki blondyn o niebieskich oczach przysposabiany bardziej do Niemca jak do Włocha.
Marks już całkiem zdezorientowany. Krążył w myślach co sie dzieje? Co ja tu robie? Włoch i Rosjanka mnie porwali. Może lepiej, aby sama Rosjanka i to nie do jaskini a do jakiegoś hotelu z baldachimem. Nieźle sie zaczęło to moje nowe życie. Może lepiej było mi na Ziemi.
Dziani - panie Marks w jakim celu pan przyleciał w to w piękne miejsce? Nie lepiej było by ci na Ziemi?
Marks - jakbym został na Ziemi to bym nie miał okazji was spotkać.
Mario - panie Marks pan nie wie, co sie tutaj dzieje!! Dobry humor to się panu skończy. A właściwie to jest pan szczęśliwcem, że udało sie nam pana porwać, bo tak naprawdę to uratowaliśmy pana. Odezwał sie Marks, spoglądając na radary. Czy czasami nie nadciąga policja.
Dziani do Marksa
- Co pan wiedział wcześniej o Jowiszu? Co pana skłoniło do wyjazdu na obcą planetę?. Jak pan się tu dostał?
Marks - głównym moim powodem było życie rodzinne, rozwód z żoną. Na pewno nie problemy zawodowe jak i też nie materialne. Większość swego życia spędziłem w pięknej Kalifornii. Nie brakowało mi niczego. Ani słońca, ani pieniędzy. Mam dobry zawód, jestem informatykiem. Obsługiwałem cały system komputerowy w szpitalu, lubiłem tę pracę. Wszystko się posrało bo żona ....no wie pan…? nie chcę poruszać tego tematu bo dla mnie to sprawa zakończona.
Kathrina, kto pana tutaj zwerbował? Averga?
Właścicielem firmy jest były prezydent Japonii. Świetnie rozwijająca sie firma. Trafiłem tam dzięki reklamom, oczywiście musiałem przejść testy medyczne, sprawdzali moją niezależność finansową, gdyż wielu ludzi mogło by tu uciec przed swymi długami.....m..m..m..h nie mogłem mieć więcej jak 40 lat. Nie jest to fajne, że ludzi segreguje się wiekowo. Wszystkie kryteria spełniłem, ale to nie było wszystko. Na Saturn mógł sie tylko dostać jeden z pięćdziesięciu ludzi posiadających kwity. Los wybrał mnie i jestem tu z wami. Ale tak zastanawiam się, czy nie lepiej było sobie wypożyczyć jakiś sensacyjny film i pozostać na Ziemi .
Dziani Widzę, że panu humor dopisuje. He, He.
Marks - bo mam bardzo dobry dzień
Jak na razie to wy mi zadajecie pytania a czy ja mógłbym zadać przynajmniej jedno pytanie. Przynajmniej!!
Dowie sie pan wszystkiego w swoim czasie. Proszę sie podporządkować do naszych zaleceń, Nie uciekać! Będzie dobrze.
Albo nie ma sensu trzymać to w tajemnicy.
Działo sie to pięćdziesiąt lat temu. Pierwsze nasze statki dotarły tu i ich głównym celem było dokładne zbadanie planety. Szczególnie przetestowanie pola magnetycznego oraz sprawdzenie czy planeta nie jest zamieszkana przez innych. Stwierdzono brak obcych cywilizacji. Rozpoczęto budowę bazy. W ciągu dziesięciu lat nic się nie działo, aż pewnego razu pewien patrol znalazł dziwne ślady, które mogłyby oznaczać istnienie innych form życia na Saturnie. To było tylko gdybanie, bo po samych śladach nic nie można stwierdzić .Tamtejsi inżynierowie zbagatelizowali ten problem. Robiąc zaledwie kilka zdjęć, a następnie wysyłając je do analizy na Ziemię.
Baza zaczęła sie rozbudowywać w szybkim tempie. Coraz więcej ludzi zaczęło nacierać na Saturn. Wszystko szło w swoim tempie. Sar Trucki, olbrzymie statki kosmiczne dostarczały paliwo , materiał i inne rzeczy. Pewnego razu lecący na Saturn Star Truck zaginęła. Nie obeszło się bez paniki. Powołano sztab kontrolny, który miał na celu przebadanie całej sytuacji. Nic nie udało sie stwierdzić. Nie znaleziono żadnego śladu po statku!! Nic, nic kompletnie nic nie znaleziono!! Śledztwo ciągnęło się przez trzy miesiące, po czym zrezygnowano. Utrzymano w ścisłej tajemnicy znikniecie StarTrucka przed nowo przybyłymi kolonizatorami. Informacja o zniknięciu Star Trucka mogło wzbudzić zamęt i popłoch wśród ludzi. Brano też pod uwagę, że olbrzymi statek kosmiczny mógł wpaść w czarną dziurę.
Rodzinom na statku tak właśnie w umiejętny sposób to wmówili, sami w to bardzo a bardzo wątpili. Do końca też nie zrezygnowano z prób poszukiwania statku. Było paru ludzi, co wciąż zajmowali się tą sprawą.
Po niespełna pięciu miesiącach statek pojawił się na radarach , trwało to niespełna trzy minuty i nagle znikł. Postawiono w stan gotowości wszystkie jednostki wojskowe. Wszystkie myśliwce , wszystkie czołgi. Powiedziano ludności cywilnej, że są to ćwiczenia i mają być przygotowani do chowania sie w specjalnych schronach.
Parę miesięcy później znikł kolejny Star Truck!! To było już pewne, że jest coś nie tak. Świadczyć miały o tym też ślady pozostawione na Saturnie, jak i przypadek zniknięcia pierwszego statku.
Statki były wysłane przez firmę Rekel, tak to właśnie ta firma która pana wysłała do nas.
Katharina - na statkach znajdowały się olbrzymie zasoby uranu. a jednak! Informacja o uranie wyciekła dopiero po zniknięciu drugiego statku.
Od kilku miesięcy nasze radary wykrywają obecność silnego promieniowania, w tym sens że nie sposób określić miejsca źródła tego promieniowania. Obawiamy się, że na Saturnie są naukowcy, którzy coś tu kombinują.
W płytach głównych jest zakodowanych wiele ważnych informacji.
Policja - krzyknął Dziani
Mario - widzę na radarze. Coś kieruje sie do nas. Są czterysta mil stąd. Szacuję, że będą tutaj za około dwadzieścia minut. Musimy jak najszybciej zjechać na Ziemię, włączyć windy i uruchomić zasilanie, zamknąć głazy maskujące i wejście do jaskini.
Katharina - windy włączone.
Osunęła się ściana skały. No to wejście do windy. Wszyscy weszli i zjechali na dół. Zabierając ze sobą wszystkie przedmioty.
Zjeżdżali w dół około piętnaście minut, aż dotarli do głównej bazy. Znajdowała się ona sto metrów pod powierzchnią Saturna.
Było to olbrzymie pomieszczenie z dziesięcioma pokojami, magazyn z żywnością, kuchnią i kwaterą główną. Mnóstwo radarów , komputery i pełen arsenał uzbrojenia. Widać że zbudowana w bardzo szybkim tempie.
Znajdowały się tam tunele łączące bazę z dwoma innymi tunelami.
Bazy oddalone od siebie o około 500 mil razem tworzyły trójkąt. Wszystkie były podminowane. Na wypadek znalezienia kryjówki przez policję , miały być od razu zniszczone.
Katharina - kawy a może herbatki ? Mamy tu zapasy przywiezione z Ziemi. Nasz tajny wywiad sie bardzo o nas troszczy. W zasadzie to nic tu nie brakuje.
Marks - to ja poproszę herbatę Yorskchire z dodatkiem mleczka i dwiema łyżeczkami cukru.
- będzie podane, jak pan sobie życzy - odpowiedziała Katharina z uśmieszkiem na twarzy
Marka - więc jak długo tu planujemy zostać? jeden tydzień, czy siedem lat a może godzinę?
Dziani włącza cały sprzęt . W głównej siedzibie było z osiem komputerów i dwa wielkie monitory.
Dziani - najważniejsze żeby nasze radary pracowały!!
A wiec możemy sie rozgościć. Mamy trochę czasu, więc niech pan ochłonie , wypije herbatę, weźmie prysznic. Będzie pan mógł zabrać się do pracy nad rozgryzieniem tych dysków. Katharina będzie przy panu.
- Nie!! absolutnie nie!! Ja zawsze pracuje sam.
- Ale zapomniałeś, że jesteś w rękach porywaczy. Tylko takich bardziej kulturalnych ale nie zmienia to faktu, że nie ma pan innego wyboru.
- Katharina - czy aż tak pan sie mnie boi?.
-Mark zamilkł przez chwile a potem kiwną głową, że tak .
Ale dajcie mi kilka godzin. Muszę odpocząć, zregenerować się. Ja nie tak dawno przyleciałem z Ziemi.
- Dziani - podaje herbatkę z mlekiem i z dwiema łyżeczkami cukru. Extra herbatniczki. Zaraz będzie pizza gotowa.
- Marks ja chce zjeść z wami lancz i możecie mnie odwieźć na Ziemie.
Po wypiciu herbaty i zjedzeniu pizzy Marks poszedł wziąć prysznic a potem udał się na kilku godzinną drzemkę. Po czym wstał i poszedł na centrum dowodzenia. Tam juz czekała na niego Katharina. Była ubrana w krótką sukienkę, z wielkim dekoltem. Czarowała swym urokiem. Marks juz wcześniej był zauroczony w pięknej Rosjance. Widok jej tak ubranej jeszcze bardziej na niego zadziałał.
- Zabieram sie do pracy
- O tuż tak
będę potrzebował jeden komputer i śrubokręt
Udało sie wydobyć wszystkie dane z dyskietki, teraz tylko problem polegał na tym, że były one zaszyfrowane. Trzeba było poczekać na Dzianiego, bo on był specem od tego typu spraw.
Dziani jeszcze spał i nikomu sie nigdzie nie spieszyło. Katharin a zaproponowała lampkę czerwionego wina.
Katharina - mamy tu dobre pięćdziesięcioletnie porto. Więc może sie pan skusi? Nasza znajomość nie rozpoczęła sie w najlepszych okolicznościach. Proszę mi wybaczyć wulgarność do pana ale byłam bardzo zdenerwowana.
Mark - ja zawsze wybaczam kobietom. Wypić z panią lampkę porto będzie dla mnie nie lada przyjemnością.
Katharin poszła do swej kabiny po wino i tabletki nasenne. Rozgniotła je i wrzuciła na dno lampki, które miało być podane Marksowi.
Nalała wino i podała je Marksowi. Nie zdążyli nawet zamienić między sobą słowa a Marks juz spał. Po czym zadzwoniła do Mario aby przyszedł.
Katharina - nie wierzę mu !! Musiałam go uśpić! Pomóż mi go zawlec do jego kabiny. Niech tam śpi sobie ten żartowniś z Ameryki.
Mario - po coś to zrobiła?. Mi sie jego humor podobał.
Katharina - nie gadaj bierz go, bo zaraz Dziani sie obudzi i nie rozszyfrujemy tajemnice z dysków. Będzie to dla nas jakiś krok w śledztwie.
Po zaprowadzeniu śpiącego Marka do kabiny obudził się Mario.
A więc zaczynamy tłumaczenie szyfrów. Mam ze sobą specjalną maszynę , która mi bardzo w tym pomoże.
Więc tak, Jowisz zamieszkany jest przez Dzuidów. Są nie groźni. Stop. Dwa Star Trucki zostaną wysłane aby wysłać ich w przestrzeń kosmiczną. Nie są dla nas zagrożeniem . Miejsce wysłania 1140 87 0
Wszyscy byli w szoku !! Wiec musimy sie tam udać i zobaczyć, co sie tam dzieje.
Mario - jedziemy !! zostawiamy tu Jankesa. On jest nam niepotrzebny jeszcze się nam rozpłacze.
Za godzinę wszyscy mają być gotowi. Kombinezony, podwójne dawki tlenu, sprzęt do wspinaczki, uzbroić Busa, zatankować do pełna paliwo. Każdy ma mieć po dwa telefony.. włączyć robota na wypadek przebudzenia sie Marksa, aby się nim zaopiekował.
Dwie godziny później.
Możemy ruszać. Dzieli nas około pięć godzin drogi.
Jak dochodzi do rozmowy
Mario - Kathariny ty nie lubisz tego naszego przybłędę,
- Lubię go ale mnie trochę wkurwia. Widzę, że podobam mu się a ja tu nie mam czasu na romanse. Tak poza tym to on ani fizycznie i ani psychicznie mnie nie pociąga.
Mario - szkoda byś mogła w końcu sie ustatkować, założyć rodzinę. Mieć rosyjsko - amerykańskie dziecko na Jowiszu.
Katharina - Nie żartuj sobie!!
Jedziemy mamy misję do wykonania. Praca jest najważniejsza.
Katharina - a ty Dziani, ty nie myślałeś o ponownym ustatkowaniu się.
Dziani - raz mi wystarczy . Mi już przeszło wszystko koło nosa. Za bardzo się oddałem służbie. Praca pogrążyła moje całe życie prywatne. Straciłem żonę, którą przestałem sie zajmować. Nawet nie zauważyłem kiedy dzieci dorosły. Żona odeszła znalazła sobie kogoś innego. Dzieci są już duże i nie zwracają na mnie nawet uwagi. Nie popełniaj tego samego błędu, póki jesteś jeszcze młoda. Ja już jestem facetem po pięćdziesiątce. Wszystko mi przeszło koło nosa .Teraz tylko służba się liczy i ta misja. Później emerytura. Pewnie starość spędzę samotnie, grywając w golfa. No oczywiście wrócę na Ziemie, bo tam jest moje miejsce. Lasy zielone, morza oceany, góry. To co robimy tutaj to z myślą o przyszłości dla naszych pokoleń. Póki ta Ziemia istnieje to tam jest moje miejsce. Zaniedbaliśmy tą naszą planetę. Poprzez niedbalstwo mamy do czynienia z ciągłymi kataklizmami. Ale ja wierzę, ja na prawdę wierzę, że przetrwamy na Ziemi jeszcze przynajmniej z dwieście lat. Chodź już jest ciężko.
Katharina - i jeszcze ludzie jakieś wojny sobie wymyślają. Bo tu bo tam!! My Rosjanie mamy swoje a Amerykanie też bo oni!! Arabowie ciągle ścigają się z historia znowuż w Afryce może zapanuje pokój dziesięć dni przed unicestwieniem planety Ziemi .
-Mario. -Tez tak myślę. To wszystko przez te pieniądze! Zobaczcie jak im sie tutaj będzie fajnie mieszkać. Tu wszystko wygląda jak na obrazach Van Gogha. Minie wiele, wiele czasu jak człowiek przywyknie do nowej natury. Jak w ogóle przywyknie.
Dziani - została godzina drogi. Jeszcze nie wiadomo co nas tam czeka. Jakie niespodzianki czyhają tu? Zapytajcie robota co jest z Amerykaninem.
Katharina - ja sprawdzę - m, m, m, h dalej śpi!! Jak sie obudzi to pewnie będzie sie starał rozśmieszyć robota.
He, He, He.
- Jak z promieniowaniem? Nic nie ma!! wiec zasobów uranu tam nie znajdziemy.
Musimy zbadać to miejsce. Proszę was o zachowanie ostrożności!!
Po dotarciu do celu wyszli z samochodu i ostrożnie zaczęli badać teren. Było to kompletne pustkowie. Po godzinie szukania czegokolwiek natrafili na czyjeś ślady. Po zrobieniu zdjęć i zeskanowaniu ich, okazało się, że były to takie same ślady co były znalezione wiele lat temu przed bazą na Jowiszu. Wszyscy się rozczarowali, gdyż liczyli na coś więcej. Chcieli jak najszybciej skończyć dochodzenie. Przekazać sprawę ziemskiej policji. Zrezygnowani wrócili do samochodu. Aż tu nagle zawyły radary. Na początku myśleli, że to jowiszowska policja. Nagle z oddali zobaczyli dwa Star Trucki.
To były te star Trucki, co zaginęły pięćdziesiąt lat temu. Strach dla agentów jest czymś obcym ale tym razem było dane go poznać.
Star trucki widziane z daleka zniknęły. Ekipa postanowiła się skierować w tamtą stronę. Radary przestały wykrywać statki.
Katjarina - jedziemy ale zatrzymujemy sie w miejscu, gdzie będziemy mogli użyć Droidów. One wszystko nakręca na kamerę. Nie wiemy co się tam dzieje.
Były to malutkie samolociki . Przypominające sklejane modele samolotów.
Uwaga na kamerach:
Dwa wielkie Star trucki - Ludzie jako niewolnicy budujący nowa bazę. Sporo tubylców z plemienia Gudziców, uzbrojonych w lasery. Byli dwa razy wyżsi od ludzi i dwa razy szersi. Byli owłosieni. Bardzo przypominali goryle.
Dziani - To na tyle co możemy zrobić. Proponuje udać sie jak najszybciej do bazy.
Mario - Tak właśnie zrobimy.
Katharina - Chyba coś leci w naszym kierunku.
Mario - kurwa mać!!
Zostali otoczeni przez wielkie stwory . Nie mieli innego wyboru jak sie poddać. Gudzici nakazali kierować sie w stronę ich bazy. Podczas tej drogi widzieli ciężko pracujących ludzi, widok był przerażający.
Dotarli do miejsca, gdzie kazano im sie zatrzymać. Przywitał ich pewien człowiek a był to Steve, ten sam co leciał z Marksem na Jowisz.
Steve - witam was bardzo serdecznie moi drodzy. Jestem niesamowicie zaskoczony waszą obecnością tutaj. Tyle lat i żadnych ziemskich funkcjonariuszy jeszcze tu nie było. Co więc z tej okazji może się napijemy herbatki razem?
Dziani - bardzo chętnie.
Steve - wiec zapraszam do mego pałacu.
Był to olbrzymi pałac. Miał czterdzieści pokoi, złote żyrandole, raził swym przepychem.
Steve - zaraz przyniosą nam herbatę. Więc witam was serdecznie na naszej drugiej bazie o której nikt na Ziemi nie wie. Gudzici to bardzo fajne stwory i bardzo nam oddane dzięki elektrycznym smyczą na szyi, które im założyliśmy. Na początku mieliśmy ich wszystkich wysłać w przestrzeń kosmiczną ale doszliśmy do wniosku, że po co, skoro mogą nam się bardzo przydać. Są bardzo silni, zwinni i nie wiele myślą. Są bardzo nam poddani a jakby jakiś się zbuntował to go unicestwiamy. I tak sie tu życie kręci.
Ludzie znikają z głównego miasta, bo są nam tu potrzebni do pracy. To ta baza będzie kiedyś główna i to ja będę tu głównym zarządcą. To ja będę tym wszystkim rządził. Widzę, że chcieliście mi pokrzyżować plany. Oj nie ładnie, nie ładnie, więc mogę wam dać szansę. Jesteście świetnymi agentami. Możecie przejść do łaski w mej służbie. Będziecie mieli wszystko, czego zapragniecie. Szkoda mi tak doświadczonych agentów a szczególnie pani h, m..m pani.
Katharina ja dobrze sobie przypominam. Znam was wszystkich. Jest tu pan Dziani i jest tu pan Mario. Sama śmietanka.
Katharina była podłączona pod główną bazę poprzez tipsy na palcu. Już jak do auta zbliżali się gudzici to włączyła chipa, który połączył się z komputerem i z robotem zarządzającym bazą podczas nieobecności agentów w bazie.
Marks po przebudzeniu będzie wiedział wszystko co sie dzieje z agentami.
Mario do Stewa - nie zgadzamy sie na twoją propozycję.
Steve więc zapraszam was do celi.
Zostali razem osadzeni w celi znajdującej się w pałacu.
Tymczasem Marks się przebudził w swym pokoju.
- Gdzie ja jestem ? Co sie stało ?
Wyszedł z pokoju.
Nikogo nie ma ? Gdzie sie podziali wszyscy ?
Robota, który miał się wszystkim zajmować. Wyczuł swymi czujnikami, że Marks sie przebudził.
Był to robot skonstruowany trzydzieści lat temu model Pixon2 i pół tysiąca. Niezwykle inteligentny, głównie stworzony do pracy w domu jako pomoc domowa. Dzięki swym czujnikom mógł zastąpić psa. W sposób szybki i skuteczny wyczuwał nadejście obcej osoby na odległość 40 metrów. Był niewielki , przypominał bardzo mały śmietnik. Umiał mówić, zrobić kawę czy herbatę podstrzyc trawnik, można mu było podrzucać piłeczkę. Praktycznie to sprawdzał sie w każdej roli. Ten robot był akurat jeszcze dostosowany do działań zbrojnych. Miał wbudowane po bokach dwa działka laserowe oraz śmigło, dzięki czemu mógł latać.
- Dzień dobry Panie Marks. Nazywam sie Pixoin 2 i pół tysiąca jestem tu po to, abyście panem zająć. Wszyscy pojechali w celu zbadania pewnego miejsca ale niestety zostali osadzeni przez Dzuilitów i są teraz w niewoli. Jesteśmy w potrzasku panie Marks.
Proponuję, aby pan odsłuchał to, co sie wydarzyło.
Pixon włączył Marksowi nagranie, ten po przesłuchaniu nie mógł zapanować nad swymi emocjami. Był wściekły, był zły na wszystko, że w ogóle tu przyleciał.
Myśli - Miałem na spokojnie rozpocząć życie od nowa, miałem się tu ustatkować i być szczęśliwym. Po co mi to było ? Po co ? Ja zawsze sie w coś wrobię. Ciągle coś !!
Panie Pixon musimy im pomóc !!
Pixon - umie pan jeździć na motorze?
Marks - motor !! siedem lat jeździłem tylko na motorze . Kiedyś to była moja pasja, ale jak sie ożeniłem to sprzedałem swoją Hondę. Gdy człowiek wychodzi za mąż to już myśli innymi kategoriami.
Jazda na motorze nie jest mi obca!!
Pixon - specjalny GPS nas poprowadzi. Musimy zorganizować jakiś plan odbicia Dzianiego , Mario i Kathariny.
Mamy specjalne kamerki, dzięki temu uda nam sie dokładnie zlokalizować położenie ich.
- świetnie
Nie !! powiedział Marks.
Musimy załatwić to w inny sposób. Nie damy rady odbić ich!! to jest bez sensu. Niech pomyślę...
Musimy skontaktować się z Kathariną. Na pewno ma włączony mikrofon
- Katharin tu Pixon tu Pixon słyszysz mnie? bez odezwy
Pięć minut później.
Katharina tu Pixon, tu Pixon słyszysz mnie? Bez odezwy
Straciliśmy z nimi kontakt. Co teraz ?
Nastała cisza. Nagle odezwała się Katharina
- Słyszę was. Musimy rozmawiać dyskretnie. W celi jest dużo kamer. Mogę rozmawiać tylko wtedy, jak mnie Mario zasłonią. Skontaktujcie sie z Generałem Jahanesburgiem. Jest to człowiek zaufany. Były sierżant policji. Obecnie jest administratorem jednym z budynków mieszkalnych. Jest już na Jowiszu od czterdziestu lat. On jest jednym z nielicznych co wiedzą o naszych bazach i o naszej misji. Był jednym z pierwszych, co przybyli na Jowisza i jest obeznany we wszystkim na tej planecie. Najlepiej wyślijcie mu zakodowaną wiadomość, Pixon ma wszystko w systemie.
Pixon - znalazłem.
Wysłane. Czekam na odpowiedź, powtarzam czekam na odpowiedź.
Czy zrobić panu kanapki z serem?
Marks - tak poproszę kanapkę wegetariańską
Tymczasem doszła odpowiedź od Jahanensberga. Johanensber - był to zamożny dziedzic, majątek dostał w spadku po dziadku, który zajmował się produkcją uniwersalnych pilotów do telewizorów. Od dziecka jego pasją był kosmos, jak tylko dowiedział się o misji zaludnienia Jowisza, to sie zapisał jako ochotnik. Dla spełnienia swych marzeń porzucił majątek, oddając go w ręce swojemu siostrzeńcowi a sam wyruszył na Jowisz. Był niezwykle bystrym, wysportowanym i zacnym człowiekiem. Dzięki temu został skierowany do pracy w policji. Poznawał Jowisz od samych struktur. Znał dobrze Dzianiego, miał okazję z nim współpracować przez kilka lat. Jak tylko przeczytał zaszyfrowaną wiadomość od Pixona to niezwłocznie odpisał do robota.
- W czym mogę pomoc i gdzie możemy sie spotkać?. Ja osobiście proponuję spotkanie przy Bulwarze Vidal. Jest tam kawiarenka. Nikt nie powinien nas widzieć.
- Możemy tam dotrzeć za trzy godziny.
- Wyślę wam współrzędne.
Współrzędne zostały wysłane
Jedziemy.
Gra Dopiero sie zaczyna.
Marks z Piksonem po dotarciu na Bulwar Vidal postanowili, że Pikson zostanie na motocyklu dla większego bezpieczeństwa. Marks pójdzie sam do kawiarenki. Dotarł tam jako pierwszy, bo Johanensberga jeszcze nie było, zresztą jeszcze było trochę czasu. Umówili się na trzecią godzinę a było za piętnaście. Na Jowiszu był inny czas, mierzony w sposób podobny jak na Ziemi, ale doba trwała tam pięćdziesiąt godzin. Czyli jak była 25 na Jowiszu to na Ziemi było południe czyli dwunasta godzina.
Korzystając z tego, iż było trochę czasu a żeby nie zwracać na siebie uwagi postanowił, że nie będzie siedział sam przy pustym stole. Zamówił więc parzoną kawę z niewielką ilością mleka i z dwiema łyżeczkami cukru. Zakupił również paczkę czerwonych papierosów Malboro. Marks nie palił papierosów nałogowo, ale lubił smakować tytoń do kawy.
I tak sączył kawę przy muzyce The Beatels ,, Imagines .. zastanawiał sie nad całą sytuacją jaka wynikła.
- Ktoś poklepał go po ramieniu.
Pan Marks ??
Tak we własnej osobie. Miło mi pana poznać panie Johanensberg.
- Panie Marks, proponuje abyśmy przeszli na zaplecze. Tam drzwi są juz otwarte, proszę zabrać ze sobą kawę. Tam będzie bezpieczniej. Ze względu na powagę sprawy nie możemy sobie pozwolić na jakieś błędy.
Poszli na zaplecze. Zamknęli drzwi na trzy zamki. Usiedli przy jednym stole.
- Johanensberg - proszę pana, wydaje mi się, że powinniśmy dyskretnie udać w stronę mego domu. Mam tam ukryty statek trzy załogowy, powinniśmy wsiąść w niego i polecieć na Ziemię, aby zgłosić całą stacje. Innego rozwiązania nie widzę. Pełno jest tu ludzi Steva, jakiekolwiek sygnały na Ziemię będą przejęte i mogą zostać rozszyfrowane. Musimy też brać pod uwagę to, że namierzą nas radary i wyślą za nami pościg. Wprawdzie nasz statek jest uzbrojony ale jakby doszło do jakiejś konfrontacji z policją to jesteśmy bez szans. Najlepszą drogą będzie ucieczka. Musimy jak najszybciej wystartować. Na Ziemię powinniśmy dotrzeć w ciągu jednej doby.
- Jeszcze jedno, nie dajemy sobie gwarancji, czy uda nam sie uratować agentów. Najważniejszym naszym celem jest zgłoszenie do bazy w Japonii o istnieniu drugiej stacji. Będziemy sie kierować na Tokio. Japończycy są najbardziej lojalni i skuteczni.
- Proszę wysłać wiadomość agentom po hasłem ,, Praca jest w toku .. Oni będą wiedzieli o co chodzi. Wiedzą też, że w tej pracy zagrożenie życia jest bardzo wielkie i zawsze są świadomi, że każda chwila może być ich ostatnią w życiu. Są też dobrze wyszkoleni na wypadek wzięcia do niewoli czy tortur.
Ruszajmy, szkoda czasu każda sekunda się liczy!!
- A gdzie Pixon 2.500 tysiąca?
- Jest na motorze koło pomnika, przed kawiarnią
-Jest pan motorem, więc pojedziemy motorem.
- Wyślę mu sygnał, żeby pojechał za kawiarnię.
- Ale proszę, ja jestem gotowy do drogi.
Wsiedli na motor i ruszyli.
Johanensber - jak mnie długo nie było na Ziemi?. Chyba ostatni raz byłem z cztery lata temu na Tajlandii. Poleciałem tam na wakacje z mym siostrzeńcem. Było cudownie. Oh Ziemia, Ziemia kochana Ziemia. W końcu będę mógł sobie pochodzić po lesie grzyby pozbierać. Brakuje mi grzybobrań. Napić się jakiegoś dobrego wina. Cudownie.
Dojechali przed dom Johanensbrga. Zaparkowali przed domem. No, proszę pan tu poczeka, zaraz będę. Nie minęło pięć minut aż tu nagle ukazał się nad głową Marksa trzy osobowy statek kosmiczny.
Joganensberg - proszę wsiadajcie i siadajcie na fotele, zapinajcie pasy i ruszajmy !!
Wszystko układało sie po ich myśli. Statek nie został wykryty przez radary policyjne dzięki urządzeniom maskującym. Po prawie dwóch godzinach lotu statek, który nie był w użytkowany zaczął sie psuć. Pojawiły się problemy z silnikami.
- Johanensberg - Proszę zapiąć jeszcze dwa kolejne pasy. Będziemy sie wystrzeliwać w kapsułach. Na Ziemi będziemy się kontaktować, dzięki aparatom. Powinniśmy wylądować w odległości mniej więcej pięćset metrów od siebie. Znam dobrze te statki i jestem pewien, że nic już z nimi się nie da zrobić.
- Marka witaj Ziemio. Długo mnie tam nie było. He, He. A ty Pikson jesteś gotowy?
Tak panie Marks. Mnie na Ziemi nie było z dwadzieścia lat. Jestem ciekawy, może jakieś nowe programy będą.
Odliczanie rozpoczęte 10 , 9 , 8 , 7… Część tylna kadłuba zaczęła sie palić.
Johanensberg - Włączam, nie ma czasu. Wybuchniemy i kadłuby zostały wystrzelone!!
Po dwudziestu minutach wszyscy cali wylądowali na Ziemi.
Poprzez aparaty się zgadali i spotkali się w tym samym miejscu. Zawiadomili odpowiednie służby, które ich zabrały do głównej bazy Nasa. Tam opowiedzieli głównym dowódcom o sytuacji, jaka ma miejsce na Jowiszu. O Tym, że Dziani , Mario i Katharina są uwięzieni. Z Ziemi szybko wysłali na Jowisz specjalne oddziały, które aresztowały Steva i uwolnili wszystkich jeńców włącznie z agentami. Dla Dzuilitów wybudowano specjalny obóz, gdzie mogli żyć w pokoju z innymi ludźmi. Bazy Steva rozbudowano jako druga bazę. Agenci specjalni zostali wysłani na Ziemie, gdzie mieli czekać na nową misję i nowe rozkazy.
Marks doszedł do wniosku, że już mu dobrze na Ziemi i nie chce wracać na Jowisz. Spodobała mu się Japonia tamtejsza kultura i tamte obyczaje. Zaczął uczyć się japońskich sztuk walki. Było mu dobrze. Zamieszkał wraz z Pixsonem dwa i pół tysiąca.
Johanensberg wrócił na swój Jowisz. Został prezydentem drugiej bazy. Jako osoba kompetentna i obeznana we wszystkim. W sposób mądry dowodził rozbudową drugiej bazy. Stev został skazany na dożywocie, osadzony w japońskim wiezieniu.
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania