Julia, Diana i tajemnica lustra Tolemac - Rozdział 1
NA POCZĄTKU...
W niewielkim mieście nazywanym Warrington, znajdującym się niedaleko Liverpool w Wielkiej Brytanii stał dotąd niezamieszkany dom.
Dom był dość duży, zbudowany z czerwonej cegły. Miał drewniane okna i kamienne parapety, na których stały niewielkie doniczki z kwiatami, a także imponujący ogród. Przed domem był nieduży ganek obrośnięty winoroślą. Z jego jednej strony znajdował się drewniany, bujany fotel, a z drugiej duże donice z krzewami dzikiej róży. Na środku ogrodu stała srebrna, dosyć starodawna fontanna. Z dwóch stron całej posiadłości rosły spore drzewa wiśni. Gdy kwitnęły, dzięki ich pięknym, różowym kwiatom, posiadłość wyglądała jak z bajki. Za domem znajdowały się dwie drewniane ławki i miejsce na ognisko obłożone kamieniami. Z lewej strony posiadłości było nieduże oczko wodne z wielką ilością malutkich, złotych rybek. Wychodząc z posiadłości i idąc ścieżką przez nieco tajemniczy las dochodziło się do sporego stawu, dzięki któremu codziennie rano w posiadłości słychać było kumkanie żab i śpiew ptaków.
Niedawno do tego pięknego domu wprowadziła się pewna, dość nietypowa rodzina, do której należały dwie bliźniaczki – Julia i Diana oraz ich macocha. Matka sióstr zginęła w wypadku, gdy dziewczynki miały po 2 lata, a ojciec ożenił się z kobietą, z którą teraz mieszkają. Niedługo po śmierci pierwszej żony on również zmarł.
Bliźniaczki mimo tego, że wyglądały niemal identycznie, wnętrza miały całkowicie inne. Julia i Diana miały po 15 lat. Były szczupłe, niewysokie i delikatne. Siostry miały jasną cerę, pełne, malinowe usta i duże, błękitne oczy. Cienkie, jasne brwi i długie, falowane blond włosy nadawały uroku delikatnym rysom twarzy i filigranowym ciałom sióstr.
Jeśli chodzi o charakter i zachowanie, to Julia była spokojną i zrównoważoną dziewczyną, która uwielbiała naukę. Najwięcej wolnego czasu spędzała na czytaniu książek, gazet oraz przeglądaniu różnych informacji w internecie. Rzadziej oglądała telewizję, no chyba, że leciał akurat jakiś ciekawy program dokumentalny. Dziewczyna zawsze interesowała się historią króla Artura, a gdy dowiedziała się, że przeprowadzają się do Anglii zaczęła poświęcać na to jeszcze więcej czasu. Większość wakacji spędziła siedząc przy książkach i czytając legendy, co całkowicie odbiegało od normalności według Diany. Dziewczyny, która była zwariowana, ciekawska, lekkomyślna, nienawidziła monotonii i kochała przygody. Siostra Julii miała również talent do pakowania się w różne kłopoty, wszędzie było jej pełno. Nie lubiła się uczyć i w szkole zawsze była słabsza od siostry. Denerwowało ją to trochę, no ale co poradzić? Przecież nie ma zamiaru uczyć się tyle co Julia!
Gdy bliźniaczki mieszkały już w nowym domu od jakiegoś tygodnia wreszcie przyszedł czas by iść do szkoły. Był smutny, deszczowy dzień, a słońce zakrywały ciemne chmury. Gdy dziewczyny wyszły już z domu i szły do szkoły zaczęły dyskutować.
Dlaczego te wakacje tak szybko zleciały? Zaczęło się chodzenie do szkoły dzień w dzień. Nie chcę znowu przeżywać tej monotonii! W te wakacje miało wydarzyć się coś niesamowitego i niespodziewanego! - Wykrzyczała Diana zirytowanym tonem.
Przeprowadziłyśmy się do innego kraju, według mnie to jest niesamowite! - Spokojnie odpowiedziała Julia.
Tak się z tego cieszysz, bo lubisz te legendy o królu Arturze! - Wykrzyknęła Diana patrząc na siostrę spode łba. Julia nie odpowiedziała.
Chcę przeżyć jakąś przygodę! Pojechać gdzieś, uciec albo coś jeszcze lepszego! - Ciągnęła Diana.
Ty to masz pomysły... Lepiej postaraj się zrobić na nowych nauczycielach dobre wrażenie. - Odpowiedziała Julia robiąc nieco nieprzyjemny wyraz twarzy.
Pomyśl czy nie byłoby fajnie choćby przenocować w lesie pełnym dzikich zwierząt?! - Z uśmiechem na ustach powiedziała Diana.
Ty to masz wyobraźnię! Hahahaha! - Odpowiedziała ze śmiechem Julia.
Nie śmiej się! - Diana wykrzywiła twarz. Julia spoważniała i nie odpowiedziała.
Dalej szły w milczeniu. Najpierw parkiem, potem ulicą, a w końcu minęły duży plac ze straganami warzyw oraz owoców i wreszcie doszły do tego oczekiwanego budynku. Był duży, zbudowany z czerwonej cegły (tak jak większość budynków w Anglii). Przed szkołą był zielony plac i boisko do piłki. Plac był cały w roślinach. Drzewach, krzewach i pięknych kwiatach. Gdzieniegdzie stały ławki. Na samym środku placu stała duża rzeźba pewnej kobiety. Dziewczyny domyśliły się, że musi być na niej któraś z królowych Anglii. Diana patrzyła na nią bezmyślnie, nie mogąc doczekać się powrotu do domu, a Julia zastanawiała się, która to królowa. Bliźniaczki weszły do budynku w którym było pełno ludzi. Dziewczyny szły korytarzem, a miny i spojrzenia innych, nieznanych im osób przyprawiały o dreszcze. Mimo tego, że szkoła była w Anglii większość jej uczniów było Polakami, więc bliźniaczki bez problemu porozumiały się z pierwszą osobą, która je zaczepiła.
Cześć! Kto wy jesteście? - Z uśmiechem na twarzy zapytała szczupła uczennica ubrana w granatowy mundurek.
Ja jestem Julia, a ta druga to Diana. Jesteśmy nowe w szkole. - Odpowiedziała Julia z brakiem sympatii w głosie.
To widać. Zachowujecie się, jakbyście nikogo stąd nie znały. Nazywam się Gosia. - Odpowiedziała dziewczyna szczerząc zęby.
Do której chodzisz klasy? - Zapytała z nadzieją Diana.
Drugiej „B”. A wy? - Nadal uśmiechając się szeroko odpowiedziała Gosia.
Pierwszej „A”. - Odpowiedziała Julka.
Czemu się tak szczerzysz? - Drwiąco zapytała Diana.
Pff. - Dziewczyna pogardliwie prychnęła i odeszła.
Brawo! Spłoszyłaś pierwszą osobę, którą poznałyśmy. Gratulacje! - Ze zdenerwowaniem powiedziała Julia.
Diana nie była w dobrym humorze. Nie odzywała się do siostry już do końca lekcji. Po powrocie ze szkoły dziewczyny zauważyły ciężarówkę stojącą pod ich domem. Zaciekawione podbiegły do domu i zaczęły wypytywać macochę. Kobieta na sam ich widok wykrzyknęła:
To zabytkowe lustro od waszego wuja. Jest bardzo cenne, więc się do niego nie zbliżajcie!
Dobrze, dobrze… - Odpowiedziały przerażone dziewczyny.
Idźcie do siebie, zawołam was na obiad. - Powiedziała stanowczym tonem macocha.
Siostry rzuciły jeszcze jedno spojrzenie na lustro i macochę, a po chwili weszły do domu. Bliźniaczki szły do końca długiego korytarza i wreszcie doszły do swoich pokoi. Usiadły na łóżku Julii i zaczęły rozmawiać.
Julka, jak sądzisz, po co wujek przysłał nam jakieś zabytkowe lustro? - Cichym głosem powiedziała Diana.
Może chciał jakoś pomóc w wystroju nowego domu? - Równie cicho odpowiedziała Julia.
Możliwe. Już czternasta! Idę odłożyć plecak. - Powiedziała Diana.
Czekam na dole! - Odkrzyknęła Julia.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania