K2

Biała płaszczyzna dwuwymiarowa

leży i czeka.

Chwytam za róg

i zaginam go do dłuższego rogu.

Powstał trzeci wymiar.

Nic nie mówi. Patrzę na nią.

Bok długi biały

jak wejście na K2, może?

Zaginam, tworzę dodatkowe kontury.

Teraz jak K2.

Szykuję palce do drogi.

Wskazujący i trzeci

zwanym "środkowym".

Wyruszyły przedstawiciele prawej dłoni.

Lewa nie próżnuje,

trzyma górę

by ta się nie przewróciła

gdy dwa palce robią atak

na jej ostry wierzchołek.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania