Kaczątko i Łabędź

Kurz ucieka z szarych piór.

Jestem jak słonecznik

uśmiechający się do jasnych smug.

 

Wciąż podnosisz moją głowę swoim dziobem.

Gdy unoszę szyję,

rozpalam w oczach diamentowy ogień.

Już nie lękam się ludzkich spojrzeń.

 

Podczas lotu łapię powietrze.

Pióra przeszywa zmysłowe tchnienie.

Wypełniam pierś wyjątkowym temperamentem.

Upijam się nim, wzbijam w eter.

Zapominam o pochmurnym świecie.

 

Wciąż nie wierzę,

że stoję na własnych nogach.

Wciąż nie wierzę,

że udało mi się pokonać,

Wciąż nie wierzę,

że nie roztrząsam.

 

Moją brzydotę okryły skrzydła

potężne i białe.

Asystują w tym, co nowe i nieznane.

Pomagają doświadczyć nowych dróg i granic.

Szepczą do ucha:

– nie bój się być niepowtarzalnym.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Piękny i mądry tekst, godny najwyższej oceny! Pozdrawiam :)
  • Początek i koniec bardzo fajne, w środku można by nieco pogmerać, ale całość na plus.
  • Pan Buczybór 20.07.2021
    mocno średnie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania