Pewnie smażą się na grillu
I nie mają czasu wpaść
Przyjdą nocą by po cichu
Namalować pęczek gwiazd
Piękna, przepiękna kompozycja muzyczna,
ale urokliwie nostalgiczna.
Pogrzebowa.
Jeszcze myślę, czego chciałabym posłuchać w czasie swojego pogrzebu.
Kurczę. Nie wiem. Tyle przepiękności do nucenia.
To zapraszam i do tekstu :)
A co do pogrzebowych nut - to u mnie mogliby całe Requiem dla mojego przyjaciela zagrać, a poza tym, a raczej przede wszystkim: https://www.youtube.com/watch?v=k1-TrAvp_xs
Tak to na mnie działa, że pewnie z grobu bym wstała :D
Matko! To z tego śmichu coś jednak?! O matulu...
A tekst... No tak, mniamusiny. A co do tego co wymieniłeś - to mylisz się - u mnie to wszystko jest, ale między wierszami. :D
Zwierciadlane
Niezwykle subtelne
Z bardzo ciekawą końcówką.
Zwłaszcza końcówka mi przypadła do gustu, ale nie ze względu na to, że wszystko przeinacza, a że nie robi tego w tandety - jump scare'sowy sposób. Nie prowadzisz tekstu tak, by jego główną siłą było końcowe przeinaczenie. Jeśli komuś nie siądzie puenta i tak nie powinien narzekać, gdyż tekst się broni na poziomie pojedynczo malowanych zdań.
Nie ma tu tanich chwytów.
Wszystko gra i buczy.
Fenkju wery macz! To mini konkursowe (na zadany temat), przez ostatnie lata tylko pojedynki były w stanie zmobilizować mnie do pisania... No to powstało takie dziwadło. :)
Bardzo się cieszę, że tekst broni się na poziomie pojedynczych zdań - to duży komplement dla mnie. :)
Dobry tekst, choć po kilku zdaniach myślałem że to ślub hahahahaha, ale się zdziwiłem później, choc u nas czegoś takiego sobie nie wyobrażam, nie przy naszym kościelnym fanatycznym podejściu do rozwodów. Dam 5 + za ciekawy pomysł
5 + to prawie jak 500 + - czuję się dofinansowana. Dzięki wielkie, kiedyś utwór nazywał się wprost "Rozwód" i chyba był wtedy bardziej przewrotnie zaskakujący :).
O, kurczaki!
Poprzednio przeczytałam dwa pierwsze wersy, jeden gdzieś w środku, i poszperałam o kai kairos.
Erekcjato prozą!
A może ludzie powinni zawierać takie kontrakty?
To znaczy są tacy, którzy już od dawna praktykują.
Ale gdyby to było powszechne?
Obowiązki i przywileje.
Na dziesięć lat, a później elegancki rozwód oraz impreza do rana.
Chyba zatraciły się porządek świata.
Co ja gadam, przecież małżonkowie zdradzają się niemalże chwilę po ślubie.
Kontrakt na dekadę, a po dekadzie za i przeciw.
Mam wątpliwości, ale to ziarno już głęboko osadziło się w umyśle.
Dzięki za powrót i wgląd :). Kontrakty byłyby świetne - pod warunkiem, że para nie posiadałaby dzieci, bo w takim wypadku musiałaby być insza procedura (na którą pomysłu nie mam). A erkecjata - ble... nie uznaję, że jest coś takiego... Przecież ktoś (i to niedawno) wymyślił i nazwał coś, co było już w baroku i konceptyzmem się zwało... ;)
Dla dzieci ludzie trwają w martwych związkach.
A gdy te dorastają, rodzice się rozstają.
W końcu. Choć nie zawsze. I nie często. Wolą być razem po tylu latach. Ale to chyba cykory.
Ci odważniejsi wszystko stawiają na jednej szali.
Super! Krótkie, a tyle można z tekstu wyciągnąć. Nie widziałam błędów, płynnie przeszłam przez całość. Do ostatniego słowa trzyma jednakowy poziom zainteresowania. Pozdrawiam!
Boże, jakie to było... Jeszcze ten utwór. Przyznam, nie znałam. Ja... nie mam słów. Całe mną poruszył. Cieszę się, że na to natrafiłam, naprawdę. :) Zostawiam moje charakterystyczne pięć. :) *****
Dzięki! Cieszę się, że tekst poruszył, a jak dodatek muzyczny zrobił wrażenie, to polecam całą płytę - są tam jeszcze lepsze kąski, całość skomponował Preisner po śmierci Kieślowskiego.
Sorry, ale nie. To harlequin (już jednego gdzieś czytałem niedawno u kogoś). "Szkilsty wzrok" (aż się prosi dodać ohhh...) "Patrzył w dal" (ahhh), "to były piękne chwile" (i już mam łzy w oczach) i tak dalej. Miało na końcu być jebnięcie, a nawet nie było uderzenia w policzek. Od "Żałował, na pewno żałował – trochę jej ulżyło". już było wiadomo, że to rozwód. Jak dla mnie po prostu kiepskie.
Och, to sztylet prosto w serce! :D A poważnie - jebnięcie to za dużo powiedziane. Tytuł przed zmianą brzmiał nawet "Rozwód" (bo taki dostałam temat w konkursie pojedynkowym), więc nie liczyłam na jebnięcie, a raczej na niedowierzanie i niepewność do końca. Dzięki za szczery koment - krytyka nigdy nie jest miła, ale lepiej dostać szczerze po dupie, niż fałszywie być poklepanym po plecach :D
Komentarze (35)
Pewnie smażą się na grillu
I nie mają czasu wpaść
Przyjdą nocą by po cichu
Namalować pęczek gwiazd
Piękna, przepiękna kompozycja muzyczna,
ale urokliwie nostalgiczna.
Pogrzebowa.
Jeszcze myślę, czego chciałabym posłuchać w czasie swojego pogrzebu.
Kurczę. Nie wiem. Tyle przepiękności do nucenia.
Spamuję, bo lubię.
O tekście później.
Więc jeszcze wpadnę xD
To zapraszam i do tekstu :)
A co do pogrzebowych nut - to u mnie mogliby całe Requiem dla mojego przyjaciela zagrać, a poza tym, a raczej przede wszystkim: https://www.youtube.com/watch?v=k1-TrAvp_xs
Tak to na mnie działa, że pewnie z grobu bym wstała :D
Jak podzielimy dzieci, Sowo?
Nie ma gwałtu, krwi, mordowania, patroszenia, wbijania z rozkoszą bólową na pal i palenia zwłok, to co to za tekst?
Matko! To z tego śmichu coś jednak?! O matulu...
A tekst... No tak, mniamusiny. A co do tego co wymieniłeś - to mylisz się - u mnie to wszystko jest, ale między wierszami. :D
Tutaj?! Między wierszami, to tylko galaktyki i betelgezy chowasz.
Czasem trzeba spojrzeć poza Betelgezę.
Jasne.
Ja wybieram córkę.
Zwierciadlane
Niezwykle subtelne
Z bardzo ciekawą końcówką.
Zwłaszcza końcówka mi przypadła do gustu, ale nie ze względu na to, że wszystko przeinacza, a że nie robi tego w tandety - jump scare'sowy sposób. Nie prowadzisz tekstu tak, by jego główną siłą było końcowe przeinaczenie. Jeśli komuś nie siądzie puenta i tak nie powinien narzekać, gdyż tekst się broni na poziomie pojedynczo malowanych zdań.
Nie ma tu tanich chwytów.
Wszystko gra i buczy.
Fenkju wery macz! To mini konkursowe (na zadany temat), przez ostatnie lata tylko pojedynki były w stanie zmobilizować mnie do pisania... No to powstało takie dziwadło. :)
Bardzo się cieszę, że tekst broni się na poziomie pojedynczych zdań - to duży komplement dla mnie. :)
Fenks
Fenkju
Yin
Yang
:D Anyzratak, To o mojej propozycji pogrzebowej?
Dobry tekst, choć po kilku zdaniach myślałem że to ślub hahahahaha, ale się zdziwiłem później, choc u nas czegoś takiego sobie nie wyobrażam, nie przy naszym kościelnym fanatycznym podejściu do rozwodów. Dam 5 + za ciekawy pomysł
5 + to prawie jak 500 + - czuję się dofinansowana. Dzięki wielkie, kiedyś utwór nazywał się wprost "Rozwód" i chyba był wtedy bardziej przewrotnie zaskakujący :).
O, kurczaki!
Poprzednio przeczytałam dwa pierwsze wersy, jeden gdzieś w środku, i poszperałam o kai kairos.
Erekcjato prozą!
A może ludzie powinni zawierać takie kontrakty?
To znaczy są tacy, którzy już od dawna praktykują.
Ale gdyby to było powszechne?
Obowiązki i przywileje.
Na dziesięć lat, a później elegancki rozwód oraz impreza do rana.
Chyba zatraciły się porządek świata.
Co ja gadam, przecież małżonkowie zdradzają się niemalże chwilę po ślubie.
Kontrakt na dekadę, a po dekadzie za i przeciw.
Mam wątpliwości, ale to ziarno już głęboko osadziło się w umyśle.
Zatraciłyby*
Dzięki za powrót i wgląd :). Kontrakty byłyby świetne - pod warunkiem, że para nie posiadałaby dzieci, bo w takim wypadku musiałaby być insza procedura (na którą pomysłu nie mam). A erkecjata - ble... nie uznaję, że jest coś takiego... Przecież ktoś (i to niedawno) wymyślił i nazwał coś, co było już w baroku i konceptyzmem się zwało... ;)
No przecież pytałem, jak dzielimy?
Dzieci w zęby i biorę nogi za pas :D
To nie ma tej kościelnej imprezy!!!
Kai kairos i tak każdego dopadnie - choćby bez imprezy...
Ale nie będzie imprezy ze smutnymi przygrywkami i kwiatkami...
O nie!
A marzysz o takiej?
Ale to byłby bardzo uczciwy układ.
Tylko bez dzieci. Niestety.
Klarowny i korzystny. Trzeba by się starać. Albo nie. ;) Ale dzieci zmieniają wszystko.
Dla dzieci ludzie trwają w martwych związkach.
A gdy te dorastają, rodzice się rozstają.
W końcu. Choć nie zawsze. I nie często. Wolą być razem po tylu latach. Ale to chyba cykory.
Ci odważniejsi wszystko stawiają na jednej szali.
Masz całkowitą rację ...znam to z życia niestety
Dawno temu mnie uczono, że małżeństwo to decyzja, a nie stan.
Super! Krótkie, a tyle można z tekstu wyciągnąć. Nie widziałam błędów, płynnie przeszłam przez całość. Do ostatniego słowa trzyma jednakowy poziom zainteresowania. Pozdrawiam!
Dziękuję, bardzom ukontentowana :)
Boże, jakie to było... Jeszcze ten utwór. Przyznam, nie znałam. Ja... nie mam słów. Całe mną poruszył. Cieszę się, że na to natrafiłam, naprawdę. :) Zostawiam moje charakterystyczne pięć. :) *****
Dzięki! Cieszę się, że tekst poruszył, a jak dodatek muzyczny zrobił wrażenie, to polecam całą płytę - są tam jeszcze lepsze kąski, całość skomponował Preisner po śmierci Kieślowskiego.
Sorry, ale nie. To harlequin (już jednego gdzieś czytałem niedawno u kogoś). "Szkilsty wzrok" (aż się prosi dodać ohhh...) "Patrzył w dal" (ahhh), "to były piękne chwile" (i już mam łzy w oczach) i tak dalej. Miało na końcu być jebnięcie, a nawet nie było uderzenia w policzek. Od "Żałował, na pewno żałował – trochę jej ulżyło". już było wiadomo, że to rozwód. Jak dla mnie po prostu kiepskie.
Och, to sztylet prosto w serce! :D A poważnie - jebnięcie to za dużo powiedziane. Tytuł przed zmianą brzmiał nawet "Rozwód" (bo taki dostałam temat w konkursie pojedynkowym), więc nie liczyłam na jebnięcie, a raczej na niedowierzanie i niepewność do końca. Dzięki za szczery koment - krytyka nigdy nie jest miła, ale lepiej dostać szczerze po dupie, niż fałszywie być poklepanym po plecach :D
A tak na oślep wybrałam tekst. Ciekawy ten pomysł i zgrabnie ujęte i tak sobie myślę, że to powinno być dopuszczalne... choć bardzo smutne.
Pozdrawiam
Justysko, dziękuję za przeczytanie, refleksje i słowo! :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania