Kaleka Księżniczka z końca świata: Panna potwór
13.05.2025, wtorek, godz. 12:40,
Stołówka turnusowa
Perspektywa: fizjoterapeuta, Bartek (32 lata)
Nowa dziewczyna usiadła pod ścianą z talerzem ziemniaków. Okrągła buzia, dwa warkocze, okulary. Wyglądała jakby miała maksymalnie piętnaście lat.
– To ta Lilka – szepnęła mi koleżanka z obsługi. – Przyjechała z mamą.
Przytaknąłem. Zauważyłem, jak zerka na Norberta, tego cichego szesnastolatka. Wpatrywała się w niego, ale gdy on spojrzał w jej stronę, natychmiast spuściła wzrok.
Pomyślałem: Nieśmiała nastolatka, nic dziwnego. Ale w tym spojrzeniu było coś… zbyt intensywnego.
---
15.05.2025, czwartek, godz. 19:05
Korytarz przy pokojach
Perspektywa: mama Agaty (14 lat, pacjentki)
– Widzisz tę Lilkę? – szepnęłam do innej mamy. – Ona cały czas kręci się tam, gdzie Norbert.
– A co, zakochała się – prychnęła druga. – To normalne w tym wieku.
– Ale wiesz, ona nie zachowuje się jak normalna nastolatka. Jest… dziwna. Cicha, ale jakby słuchała wszystkiego dookoła.
Spojrzałam jeszcze raz. Lilka stała w oddali, oparta o balkonik, udając, że patrzy w telefon. Ale kącikiem oka obserwowała Norberta. Zrobiło mi się nieswojo. O, właśnie przyszła Asia,mama Norberta.
---
15.05.2025, czwartek, godz. 19:10
Korytarz przy pokojach
Perspektywa: Pani Joanna (mama Norberta)
– Czy pani wie, ile ona ma lat? – zapytała mnie jedna z matek. – Bo wygląda na dzieciaka.
– Czternaście, piętnaście? – wzruszyłam ramionami. – Norbert i tak jest małomówny, pewnie się nie zaprzyjaźnią.
Kilka godzin później podsłuchałam rozmowę przy recepcji. Pielęgniarka coś mówiła do innej:
– Ta Lilka? Trzydzieści lat ma.
Zamarłam. Trzydzieści?!
Nagle wszystkie spojrzenia, które rzucała mojemu synowi, zaczęły wyglądać inaczej. Obserwowałam ją odtąd uważniej. Każdy jej uśmiech w stronę Norberta sprawiał, że miałam ochotę zasłonić go własnym ciałem.
---
18.05.2025, niedziela, godz. 20:10
Świetlica
Perspektywa: Kuba (17 lat, pacjent)
Ktoś w końcu wygadał, że Lilka nie jest czternastką. A ma trzydzieści lat. TRZYDZIEŚCI?!
Patrzyliśmy po sobie jakby ktoś zrobił z nas idiotów. Ona, w tych warkoczach, w bluzie z anime, ciągle ze słuchawkami… wyglądała na pierwszą klasę liceum.
A jednak trzy dychy.
Zacząłem unikać jej spojrzenia. Nie chciałem mieć nic wspólnego. Norbert też zrobił się jeszcze bardziej cichy. Chyba wszyscy czuliśmy, że coś jest… nie tak.
---
19.05.2025, poniedziałek, godz. 18:10, Stołówka
Perspektywa: Norbert
Lilka znów usiadła dwa stoliki dalej, nie odzywała się wcale. Czułem, że patrzy.
Potem mama mi szepnęła:
– Synu, trzymaj się od niej z daleka. Ona jest dorosła.
– Niemożliwe – wyrwało mi się. – Wygląda na dzieciaka!
Ale kiedy spojrzałem na nią raz jeszcze… faktycznie, jej oczy były starsze. Jakby próbowała udawać młodość, a w środku była kimś innym. Poczułem dziwny dyskomfort. Nie wiedziałem, co o tym myśleć.
---
20.05.2025, wtorek, godz. 21:00.
Pokój Lili w ośrodku.
Perspektywa: Lilka
Coś się zmieniło. Zauważam ich spojrzenia. Jakby nagle wszyscy się zmówili, by traktować mnie jak intruza.
Może domyślili się tego, co czuję do Norberta? Nie, oby nie....
Nie wiem, skąd by mogli wiedzieć. Przecież nie powiedziałam nikomu.
Siedzę na łóżku i włączam muzykę. Sovietwave, żeby odciąć się od ich szeptów w mojej głowie.
Wiem, że oni myślą, że ja… że coś knuję. A ja tylko chciałam... Nawet nie wiem czego chciałam.
---
21.05.2025, środa, godz. 13:15,
Pokój socjalny
Perspektywa: fizjoterapeutka Karolina (28 lat)
– Wiesz, że ta Lilka ma trzydzieści lat? – szepnęłam do Bartka, odkładając karty pacjentów.
On uniósł brwi.
– Serio?
– Serio. I cały czas zerka na Norberta.
Bartek westchnął.
– To się może źle skończyć.
– Właśnie. – Oparłam się o szafkę. – Wiesz, to nie jest moja sprawa, ale ja bym przypilnowała, żeby nie mieli ze sobą kontaktu.
– Myślisz, że ona…? – zawahał się.
– Nie wiem, ale nie podoba mi się. Wolałabym dmuchać na zimne.
---
22.05.2025, czwartek, godz. 18:40,
Stołówka
Perspektywa: Agata (14 lat, pacjentka)
Usiedliśmy przy stole. Lilka podeszła wolno z balkonikiem, patrząc na miejsce obok mnie.
– Zajęte – powiedziałam szybko, choć krzesło było puste.
Uśmiechnęła się krzywo i poszła dalej.
Złapałam spojrzenie Kuby i parsknęliśmy śmiechem. Nie złośliwie, raczej nerwowo.
Było w niej coś takiego, że wszyscy mieliśmy ochotę ją od siebie odsunąć. Jakby była nie na miejscu.
---
23.05.2025, piątek, godz. 10:20
Gabinet kierowniczki ośrodka.
Perspektywa: Joanna (mama Norberta)
– Proszę pani – zaczęłam ostrożnie. – Ja się niepokoję.
Kierowniczka spojrzała znad papierów.
– O co chodzi?
– O Lilkę. Tę… trzydziestoletnią. Ona wygląda jak dziecko, ale wszyscy widzą, jak obserwuje mojego syna.
– Rozumiem… – Kierowniczka zmarszczyła brwi. – Ale przecież nic się nie stało.
– Jeszcze nic. – Ściszyłam głos. – Ale ja nie chcę ryzykować. On ma szesnaście lat. Ona trzydzieści. To chore.
Kierowniczka pokiwała głową, ale widziałam, że nie ma pojęcia, co z tym zrobić.
---
23.05.2025, piątek, godz. 21:00
Pokój Norberta w ośrodku
Perspektywa: Norbert
Mama mówi, żebym unikał Lilki. Ale to dziwne… Ona nic złego nie robi. Nie zaczepia mnie, nie dotyka. Czasem się tylko uśmiecha.
Ale faktycznie – od kiedy dowiedziałem się, ile ma lat, czuję się nieswojo. Gdy patrzy, mam ciarki.
Nie wiem, czy ona naprawdę coś czuje, czy tylko tak wygląda. Ale wszyscy wokół zachowują się, jakby była potworem.
---
24.05.2025, sobota, godz. 19:45
Stołówka
Perspektywa: Lilka
Wszyscy uciekają. Siadam przy stoliku na stołówce, a oni zabierają plecaki i siadają gdzie indziej.
Rozmawiają tak, żebym słyszała półsłówka: „dziwna”, „lepiej pilnuj syna”.
Przecież nic nie zrobiłam. Nie napisałam do niego, nie dotknęłam. Patrzyłam – no dobrze, patrzyłam – ale czy to zbrodnia?
Zaczynam wierzyć, że wygląd to klątwa. Wyglądam jak dziecko – to źle. Powiem, że mam trzydzieści – jeszcze gorzej. Nie ma wyjścia.
---
25.05.2025, niedziela,
Korytarz
Perspektywa: Lilka
Przechodzę powoli z balkonikiem, a za mną kroki grupy.
– Ej, chodźmy szybciej – słyszę szept. – Nie gadajmy z nią.
Nie podnoszę głowy. Udaję, że nic nie słyszę. Wiem jednak, że to o mnie.
Ciężar w klatce piersiowej rośnie. Chciałabym krzyknąć: nie zrobiłam wam nic!, ale milczę.
---
27.05.2025, wtorek, godz. 19:10
Świetlica ośrodkowa
Perspektywa: Kuba (17 lat)
Siedzimy przy planszówkach. Lilka stoi w drzwiach, jakby chciała podejść.
Agata syczy:
– Nie zapraszaj jej.
Więc nie zapraszam.
Lilka patrzy jeszcze chwilę, potem odwraca się na pięcie i znika.
Czuję ukłucie winy, ale szybko je tłumię. Wszyscy wiedzą, że lepiej jej unikać.
---
28.05.2025, środa
Stołówka
Perspektywa: Norbert.
Lilka siada daleko, ale i tak kątem oka widzę, jak na mnie spogląda.
Wokół szepty:
– Biedny Norbert…
– Trzeba go chronić…
Czuję się jakby wszyscy traktowali mnie jak dziecko, a ją – jak drapieżnika. A ja nie wiem, co o niej myśleć.
Jest w niej coś… smutnego. Jakby chciała tylko być częścią grupy, a nikt jej nie pozwalał.
---
31.05.2025, sobota
Parking przed ośrodkiem
Perspektywa: Lilka
Rodziny pakują bagaże. Śmiechy, pożegnania, obietnice: „napiszemy do siebie!”, „widzimy się na grupie!”.
Ja stoję z boku, ściskając mocno uchwyty mojego balkonika. Kilka osób rzuca mi krótkie: „no, powodzenia”, ale bez spojrzenia w oczy.
Kiedy Norbert wsiada do samochodu, chciałabym pomachać. Nie mam odwagi.
---
02.06.2025, poniedziałek, 23:50.
Pokój Lilki w jej domu,województwo lubelskie.
Perspektywa: Lilka
Klikam w Messengera. Grupa turnusowiczów zniknęła.
Wyrzucili mnie.
Deja vu. Dokładnie to samo działo się kiedyś w poprzednim ośrodku, tam gdzie pracowali Daniel i Adela. Wtedy nawet nie próbowali mnie przyjąć.
Kładę się na łóżku. Zdaję sobie sprawę, że nie muszę nic robić, by zostać „tą złą”. Wystarczy, że jestem. Wystarczy, że spojrzę nie tak, że się uśmiechnę w złym momencie.
Uczucie do Norberta? Nie muszę go ukrywać ani wyjawiać. Ono i tak zrobi ze mnie winowajcę.
I wtedy przychodzi myśl, gorzka, ale dziwnie spokojna:
Może życie samotniczki naprawdę jest mi pisane.
Komentarze (2)
Sorry L., ale oprócz fizjoterapii przydałaby się jakaś terapia z umiejętności społecznych...
Złośliwa jestem, ale tak na serio to smutne jest. Niewiele ta kobieta miała okazji, żeby się tego nauczyć, a dalej to już efekt kuli śnieżnej.
Swoją drogą mogliby się ci ludzie z turnusu wreszcie zdecydować. Czy ją zapraszali, ale nie chciała, czy jednak celowo ją izolowali?
Ani nikt z nią nie porozmawiał o tej sytuacji z N., ani ona nie próbowała dociec, o co chodzi... Nie znoszę jak ludzie tak robią. Wolę być bezpośrednia, nawet jeśli proszę się tym o kłopoty.
Ogólnie smutne, czytam czekając na jakiś promyk słońca przez chmury czy inny bardziej stały przejaw zmiany na lepsze dla tej kobiety.
Pozdrawiam :)
I dziękuję za komentarz 💜
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania