Kalendarz dni powszednich
brud pachnie kadzidłem
ból osiada pod listwami
rytuały ćwiczą kroki w świetle lampy
zgon mruga zza firanki
lustra mają dobrą pamięć
twarze nosi się na zmianę
serca poleruje się do śliskości
rutyna zachowana
zegary biją jak dzwony
kalendarz rozgrzesza dni powszednie
ściany są grube od milczenia
firanki filtrują krzyk
telefony działają
połączeń brak
na kredensie paragon
apteka całodobowa
maść przeciwbólowa
fasady pachną gratulacjami
dulszczyzna pije herbatę z sąsiadem
dziecko w drugim pokoju
uczy się milczenia szybciej niż alfabetu
cisza zachowana
ręce umyte
woda spłynęła
sprawa niezgłoszona
Komentarze (11)
"kalendarz rozgrzesza dni powszednie" wymowne. Bardzo dosadnie opisałeś zło codzienności. Tej codzienności, której winniśmy się bać najbardziej.
*opisałaś - przepraszam
Tak. Najbardziej boli mnie ciche przyzwolenie. Wszystko dziś sprzyja temu, by zło spowszedniało. Dziękuję za Twój głos.
Rutyna dnia powszedniego oryginalnie opisana
Dziękuję
hasła, hasła, hasła; litania haseł
Piliery taki był zamysł. Trochę jak życie w takich warunkach: punktowe, niespójne, urywane.
Dziękuję za komentarz.
Gęste, bezlitosne, dom przykrywa przemoc ciszą
Dziękuję, że zajrzałeś i przeczytałeś z uwagą.
Poruszający i ciekawy wiersz. Pozdrawiam i zostawiam ocenę 5.
Dziękuję.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania