„Kama. Wolność ma swoją cenę”
Noc była głucha i ciemna .Kama leżała na wąskim , twardym łóżku , szeroko otwartymi oczami wpatrywała się w niewidoczny w ciemności sufit , nie mogła zasnąć, nasłuchiwała czy ktoś nie idzie po schodach , czy nie będzie się dobijał do drzwi, trzęsła się z zimna i ze strachu . Mały pokój na poddaszu był jej schronieniem i katorgą .Mieszkała tu ze swoim konkubentem i jednocześnie oprawcą . Była młoda , ładna ,podobała się chłopakom ale to on jej zawrócił w głowie , to w nim się zakochała . Początki były piękne , obdarowywał ją prezentami , czarował . W domu się nie przelewało , wiecznie zapracowana matka i ojciec alkoholik , imponowało jej że taki chłopak okazuje jej zainteresowanie . Wierzyła że on odmieni jej życie , że przy nim będzie miała to czego brakowało w domu , że w końcu nie będzie chodziła głodna .Nie wierzyła tym co mówili że on jest draniem , że zamiast polepszyć to jeszcze pogorszy przy nim swoje życie . Że będzie jej ciężko uciec od niego . Myślała że jej zazdroszczą i nie słuchała nikogo . Sielanka trwała kilka miesięcy a potem zaszła w ciążę , miała osiemnaście lat , nie wiedziała co ze sobą zrobić ale on na wieść o dziecku zdecydował za nią .
-Zamieszkamy razem -mówił - urodzisz dzieciaka to zobaczymy jak będzie dalej , na razie mieszkam tymczasowo na poddaszu ale pomieścimy się ,teraz jesteś prawie moją żoną, kiedyś pobierzemy się , będzie dobrze -obiecywał-
Na wieść że jest w ciąży matka załamała ręce , płakała , krzyczała ze co ona sobie myśli ? Rzuciła szkołę , nie ma zawodu , nie pracuje , w domu bieda a tu jeszcze dziecko ? Ojciec w pijackim zwidzie chciał ją bić ale mu się wywinęła , wybiegła z domu tak jak stała i już do niego nie wróciła , pobiegła do niego , do swojego księcia jak sam o sobie mówił .
Przyjął ją bez słowa , kiedy weszła do tego pokoju na poddaszu zamarła , to była klitka która służyła za kuchnię , pokój i toaletę , małą i ciasną
łazienki nie było , woda tylko zimna i nie było ogrzewania . Małe okno nie dawało tyle światła ile powinno dawać , jakaś stara komoda i wąskie wyrko , szafka kuchenna to było całe wyposażenie mieszkania . W kącie stała oparta o ścianę miska służąca do mycia .
Tej pierwszej nocy spała z nim na tym wąskim wyrku , przykryta jedynie jakimś cienkim kocem , bez poduszki pod głową . Była głodna ale nic
nie mówiła , nie poprosiła ani o kromkę chleba ani o kubek wody , a on nawet jej tego nie zaproponował .Nie mogła zasnąć więc leżała na samym brzegu łózka i połykała łzy które cisnęły się do oczu
Przysnęła dopiero nad ranem a kiedy się obudziła jego nie było już w domu . Niestety, nie było też nic do jedzenia , napiła się zimnej wody
prosto z kranu , przemyła twarz i nie wiedziała co ma dalej robić . Usiadła znów na tym łóżku twardym , twarz ukryła w dłoniach i rozpłakała się , jak dziecku łzy spływały po twarzy . Była przerażona .
-Nagle otworzyły się drzwi i zobaczyła jego , swojego księcia który tak naprawdę miał na imię Damian , w ręce trzymał reklamówkę którą rzucił na szafkę , spojrzał na nią błędnym wzrokiem , zaczęła się bać , domyśliła się że musi być pod wpływem narkotyków albo alkoholu , siedziała i
bała się na niego spojrzeć
-co jest mała ?-wybełkotał -żarcie przyniosłem - ugotujesz coś -
-Dobrze -odpowiedziała cicho - tylko powiedz mi na czym ? Nie widzę kuchenki , żadnych naczyń , jak mam gotować ?-
-Tam jest -pokazał palcem małą , okrągłą kuchenkę elektryczną , garnek i coś znajdziesz w szafce . Zobacz, co kupiłem -
-wstała , zajrzała do reklamówki w której był makaron , chleb i jakaś konserwa , to były zakupy na cały dzień . Wyjęła z opakowania kromkę chleba i łapczywie zjadła ale głodu tym nie zaspokoiła -włączyła do kontaktu kuchenkę , znalazła w szafce stary blaszany garnek do którego nalała wody i postawiła na kuchence . Szukała soli , jakichś przypraw , ale tego nie było .-
-Damian rozwalony na łóżku wodził za nią oczami , nie mówił nic tylko omiatał ją wzrokiem , czuła jego spojrzenie na sobie ale udawała że nic się nie dzieje , co chwilę mieszała wodę w garnku która nie chciała się zagotować , tymczasem on wstał i podszedł do niej , złapał w pasie ,
chrypiącym głosem powiedział że teraz jest jego i ma robić to co on zechce , a teraz właśnie chce się z nią kochać . Na nic zdał się jej opór , prośba żeby tego nie robił , że ona nie jest w nastroju ale on nie słuchał , zamierzył się ręką na nią tak jakby chciał uderzyć ale ostatecznie nie uderzył , zapowiedział tylko że jeszcze do tego wrócą .
-Wda w garnku zaczęła w końcu wrzeć , wsypała makaron i czekała aż się ugotuje , kiedy był już miękki odlała gorącą wodę i zalała zimną , nie mogła przecedzić bo nie było durszlaka , odlewała wodę pomału żeby tylko żadna rurka makaronu nie wypadła do brudnego zlewu . Potem na dwa obtłuczone talerze nałożyła po porcji makaronu i otworzyła konserwę , ale Damian wrzasnął że to jest do chleba a makaron zjedzą taki z wody
bez niczego . Jadła ten makaron bo była głodna ,musiała oszukiwać samą siebie więc jedząc wyobrażała sobie że jest to pyszne spaghetti
z sosem pomidorowym a przecież ten makaron był sklejony , mdły i niesmaczny .
-Po tym biednym posiłku zmyła w zimnej wodzie naczynia , chciało jej się pić ale nie było nic prócz wody z kranu .Zapytała Damiana czy ma może herbatę ale on się tylko zaśmiał szyderczo i kazał jej podejść do siebie .Nie chciała mu się sprzeciwiać więc podeszła i zobaczyła że on trzyma w ręce butelkę wódki którą otworzył i podał Kamie . Wzdrygnęła się , jak to ? Przecież jest w ciąży , nie lubi alkoholu -tłumaczyła-
A-ale on jej nie słuchał , kazał pić . Ze strachu upiła mały łyk , ale Damian stwierdził że to za mało i ma pić aż on powie że wystarczy -
piła a głowa robiła się coraz cięższa , , czuła się tak jakby była na karuzeli a kiedy się zachwiała , wtedy powiedział że wystarczy . Resztę wypił sam .-
-Kama po wypiciu sporej dawki wódki wpadła w jakieś otępienie , nie wiedziała co się z nią dzieje , gdzie jest , i kim jest Damian , wszystko zlewało się jej w wielką białą plamę , chciało się jej spać , oczy same się przymykały , przewróciła się na podłogę i zasnęła .
Kiedy się w końcu obudziła bolała ją głowa , bolało całe ciało , miała zdjęte spodnie i wtedy uświadomiła sobie że Damian ją zgwałcił . Jej książę okazał się potworem który ją upił żeby wykorzystać .
-Teraz leżąc w łóżku przypominała sobie te wszystkie miesiące życia z nim i jednocześnie nasłuchiwała czy nie wraca , było już dawno po północy a jego nie było .Nawet malutki Adaś który miał już dwa miesiące tej nocy nie budził się i nie płakał . Kochała synka ale wiedziała ze nie jest w stanie go wychować , że nie zapewni mu warunków do życia .Nie miała pracy a jedyny dochód to były pieniądze które otrzymywała na Adasia i które zabierał Damian .Wydzielał jej tylko na mleko i pieluchy dla Adasia i jakieś drobne na chleb . Pomagali jej dobrzy ludzie , dostała ubranka dla synka , wózek , łóżeczko od czasu do czasu jakieś pieniądze które chowała przed Damianem . Nie miała pomocy ze strony rodziców którzy nawet nie wiedzieli ze mają wnuka . Na dworze zaczęło świtać , wstała i podeszła do łóżeczka , patrzała na śpiącego Adasia i serce jej się krajało z bólu .
-Adasiu mój kochany -szeptała - nie miej do mnie żalu jak już będziesz dorosły , nie chcę żeby twoje dzieciństwo było smutne i biedne , nie chcę ,nie mogę cię skazać na wyzwiska , na widok ojca który jest zawsze prawie albo pijany albo pod wpływem narkotyków , nie chcę żebyś był bity, syneczku nie zasługujesz na takie życie . Kocham cię bardzo i dlatego muszę cię oddać . Na zawsze będziesz w moim sercu , nigdy o tobie nie zapomnę -rozpłakała się . Maleńki Adaś poruszył się , wykrzywił buzię do płaczu , wyglądało to tak , jakby rozumiał co mówi do niego mama
, ale nie podoba mu się perspektywa rozstania z nią .
Damian nie wrócił ani tej nocy , ani następnego dnia , minęło kilka dni kiedy przyszedł do niej kolega Damiana i poinformował ją że Damian
został złapany z narkotykami i zabrany do aresztu . Odetchnęła z ulgą ale nie zmieniła zdania co do postanowienia że odda Adasia , zrzeknie się wszelkich praw do dziecka tym bardziej że malec nie nosił nazwiska ojca i miał w metryce wpis że ojciec nieznany .
Odwlekała tę chwilę ale syndrom ofiary który nosiła w sobie i na dźwięk każdego kroku jej serce zamierało . Bała się że Damian wróci i wtedy już nie zrealizuje swoich planów.
Rozdział II
Droga do Ośrodka była najdłuższą i najtrudniejszą drogą w jej życiu . Wiozła Adasia w wózku i miała wrażenie że pcha przed sobą ogromny ciężar
Ranne powietrze chłodziło jej zapłakaną twarz a serce tłukło w piersi jak oszalałe .
Gdy stanęła pod drzwiami z napisem -Okno Życia-na moment zabrakło jej tchu ,oparła się o framugę drzwi i znów rozpłakała , w głowie była myśl żeby się rozmyślić , nie zostawiać synka ale z drugiej strony była chęć zapewnienia mu lepszego życia . Adaś mimo biedy był zdrowym i dosyć zadbanym niemowlęciem , wierzyła ze taki malec szybko znajdzie rodzinę która go adoptuje , pokocha .
Podeszła bliżej , wyjęła śpiącego Adasia z wózka , przytuliła mocno do piersi , pocałowała po raz ostatni , drżącą ręką otworzyła małe , przeszklone drzwiczki . W środku było ciepło, paliło się łagodne światło . Przygotowane łóżeczko czekało na kogoś kto potrzebował ratunku . Jeszcze raz spojrzała na Adasia , miał do kocyka przypiętą agrafką kopertę , był w niej schowany akt urodzenia i krótka kartka na której napisała -Zrzekam się wszelkich praw do mojego dziecka , ojciec jest nieznany .Dajcie mu szansę na lepsze życie . Ma na imię Adaś . Nie szukajcie mnie -
Położyła synka delikatnie . Gdy zabierała ręce, poczuła jakby ktoś wyrywał jej kawałek serca .Zamknęła okno .
Sekundę później rozległ się cichy ale wyraźny dźwięk dzwonka . To był alarm , już ktoś po niego szedł. Kama odwróciła się i zaczęła szybko
biec nie oglądając się za siebie, łzy spływały jej po twarzy , w uszach cały czas słyszała dźwięk alarmu .Mogła jeszcze wrócić ,ale nie zrobiła tego . Tak będzie lepiej , pomyślała .
-Nie wiedziała dokąd iść , nie miała koleżanek , przyjaciółki którym mogłaby się zwierzyć , wyrzucić z siebie cały ból, z matką nie widziała się od dnia kiedy uciekła z domu . Wróciła do tej nory na poddaszu , usiadła na tym samym twardym wyrku i wybuchła głośnym , spazmatycznym płaczem . ale płacz nie pomógł , nie przyniósł ulgi . Spojrzała na łóżeczko w którym jeszcze rano spał Adaś , pogłaskała jego poduszeczkę -
-Adasiu -chlipnęła - nigdy bym cię nie oddała gdybym miała jakąś pomoc , twoja babcia nawet nie wie że się urodziłeś , nie wie czy jesteś chłopcem czy dziewczynką , nie poznała cię i już nigdy nie pozna .
Nie płakała już , ale było jej bardzo smutno . Pozbierała rzeczy po Adasiu i ułożyła w łóżeczku . Obmyła zapuchniętą od płaczu twarz , była zmęczona , nie miała na nic sił , położyła się na łóżku i zasnęła .
Obudziła się po kilku godzinach , nie myślała już o synku tylko o tym że musi jutro zgłosić w MOPR że Adasia już nie ma ,
że zrezygnowała świadomie z bycia matką , że musi się zrzec pieniędzy które na niego otrzymywała a które zabierał jej Damian . Nie miała środków do życia ,musiała poszukać sobie jakiejś pracy , wyprowadzić się z tej nory tylko gdzie ?
Nie mogła sobie z tym natłokiem myśli poradzić . Zarzuciła na siebie cienką kurtkę i wybiegła w ciemność , nie wiedziała gdzie idzie ale nogi same ją zaprowadziły pod kamienicę w której mieszkali rodzice , w mieszkaniu na parterze świeciło się światło , podeszła pod uchylone okno i nasłuchiwała . Ale było cicho , tak jakby wszyscy już spali i zapomnieli wyłączyć światło .
-Co ty tu robisz?-usłyszała nagle i odskoczyła od okna - Kama ?-
To był głos matki która wracała z popołudniowej zmiany z pracy
-Mama ?-zapytała - ja nic , ja tylko chciałam , nie , nie ważne . Dobranoc .-
Ale matka ją zatrzymała , nie pytała jak jej się wiedzie , jak się czuje , nie zapytała gdzie mieszka i nie zapytała o dziecko .
-Paweł wrócił do domu - oznajmiła tylko - wyszedł po pięciu latach , mieszka z nami -szuka pracy ale nie ma , ciężko jest coś znaleźć -
-Kama pokiwała głową i wolno odeszła-
Paweł był jej starszym bratem , za różnego rodzaju przestępstwa został skazany na pobyt w więzieniu , teraz wyszedł i dla matki był ważniejszy
od niej . Zawsze tak było . Zrozumiała że musi liczyć tylko na siebie bo matka jej pomocy nie udzieli .
-Uciec stąd , uciec daleko gdzie nikt mnie zna i nic o mnie nie wie -myślała gorączkowo-zrobię tak jak tylko załatwię wszystkie sprawy w urzędach i zarobię jakieś pieniądze żeby mieć chociaż na początek .
Chodziła po ulicach jeszcze długo zanim wróciła do pokoju na poddaszu , zdziwiła się bo drzwi były otwarte ale w środku nie było nikogo , włączyła światło i zobaczyła że na łóżku ktoś zostawił kartkę , Podeszła , wzięła ja do ręki i przeczytała
:zapłacisz mi za to , będziesz żałowała że żyjesz :
W mig pojęła że wrócił Damian , nie zastał ani jej ani Adasia . Ta kartka była ostrzeżeniem dla niej .Nie została już w pokoju , zabrała tylko torbę , dokumenty i tak jak stała uciekła .
Uciekła po to żeby już nie wrócić .
Rozdział III
Biegła szybko myśląc o tym gdzie się schować , gdzie spędzić te kilka nocnych godzin ,zdecydowała że przeczeka na dworcu , ukryje się gdzieś w
kącie .
Budynek siedleckiego dworca w środku nocy wydawał się ogromny, zimny i obcy. Kama usiadła na jednej z ławek, kurczowo ściskając na kolanach swoją torbę, w której miała tylko najpotrzebniejsze rzeczy i dokumenty. Każde trzaśnięcie drzwi, każdy krok odbijający się echem od kafelków sprawiał, że cała drżała. W duchu modliła się, aby Damian nie szukał jej tutaj w pierwszej kolejności.Spojrzała przez wielkie szyby na perony rozświetlone żółtym, ponurym światłem latarni. Stąd pociągi odjeżdżały w stronę Terespola, Łukowa albo prosto do Warszawy – miasta, w którym kiedyś tętniło jej życie, zanim poznała Damiana i trafiła do tej nory na poddaszu. Warszawa wydawała się teraz jedynym ratunkiem. Była wystarczająco duża, by mogła w niej zniknąć.
Dopiero około piątej rano, gdy na dworcu zaczęli pojawiać się pierwsi podróżni spieszący do pracy, poczuła lekką ulgę. W tłumie była bezpieczniejsza. Wstała ze sztywnej ławki, czując ból w każdym boku, i poszła do dworcowej łazienki, by przemyć twarz lodowatą wodą. Musiała podjąć decyzję. Zegar nieubłaganie odliczał czas do odjazdu pierwszego porannego pociągu relacji Siedlce – Warszawa Zachodnia.
Jeszcze dwie godziny i pójdę do MOPR -myślała - muszę to zrobić , załatwić wszystko od razu i wyjechać . Sięgnęła do torby po mały , zniszczony portfelik w którym miała jakieś pieniądze , przeliczyła , było niecałe trzydzieści złotych . To za mało , nie starczy mi nawet na bilet .
Muszę coś znaleźć , pracę , popracować , trochę zarobić i potem dopiero wyjechać .
Zegar dworcowy wskazywał godzinę siódmą , zaczęła zbierać się do wyjścia z dworca , do MOPR nie miała daleko ale szła cały czas się rozglądając czy ktoś za nią nie idzie , nie śledzi . Urząd był jeszcze zamknięty , musiała poczekać na otwarcie , ale w końcu pani która sprzątała w środku zlitowała się nad nią i otworzyła drzwi . Zaczęli przychodzić pracownicy , jedna z pań spojrzała na Kamę .
-Pani Kamilo -co się stało ?-zapytała
-Ja , ja przyszłam do pani - zająknęła się
-Proszę poczekać , zaraz panią poproszę tylko muszę przygotować się do pracy , dobrze ?-
Tak , poczekam - skinęła głową .
Czekała kilka minut zanim urzędniczka ją poprosiła , Kama usiadła naprzeciwko niej po drugiej stronie biurka .
-Słucham pani Kamilo , co panią do nas sprowadza ?-
-Bo widzi pani ja oddałam Adasia -wyrzuciła z siebie jednym tchem -ja to przemyślałam , musiałam tak zrobić , on będzie miał lepiej …
-Chwileczkę pani Kamilo , powoli - przerwała jej urzędniczka - po kolei , co się stało ? Dlaczego ?-
-Damiana nie było przez kilka dni , był w areszcie , ja zostałam bez środków do życia bo on mi zabierał pieniądze , w tej norze , sama pani wie jak jest , nie mogłam pozwolić żeby Adaś tam mieszkał , nie byłam w stanie zapewnić mu praktycznie nic -
-Rozumiem , ale proszę mi powiedzieć komu pani oddała synka ?-
-zaniosłam go do Okna Życia -rozpłakała się -proszę mnie nie potępiać , ja to zrobiłam z miłości do synka -
-Nie potępiam pani i bardzo dobrze panią rozumiem ale proszę powiedzieć co dalej ? Dziecka , domyślam się ze już pani nie odbierze chociaż jeszcze można , procedury trwają kilka miesięcy w takich sprawach , ale co z panią ? Jak teraz widzi pani swój przyszłość ?
-Muszę wyjechać , uciec stąd , rodzice mi nie pomogą bo przecież pracuje tylko matka , ojciec przepija jej pieniądze a jeszcze Paweł , mój brat wyszedł z więzienia i też siedzi na garnuszku u nich . Nie mogę tam wrócić .
-A pan Damian , za co został skazany i na jak długo ?-
-Nie było go kilka dni , jego kolega powiedział mi że został aresztowany ale jak wróciła póżno wieczorem do domu to na łóżku leżała ta kartka ,
wypuścili go i on mi grozi . Nie mogę też tam wrócić , Dlatego przyszłam z samego rana prosić o jakąś pomoc , czy radę - umilkła
Urzędniczka długo nad czymś myślała , spoglądała na Kamę , było jej żal tej dziewczyny i z całego serca pragnęła jej pomóc .
-Pani Kamilo -zaczęła - postaram się pomóc jeszcze dzisiaj . Na początek proszę pójść do naszego magazynu z odzieżą , robi się coraz chłodniej a widzę że pani nie ma na sobie nic ciepłego , dam też pani skierowanie do Urzędu Pracy , wiem że szukają ludzi do zbioru pieczarek , nawet z zamieszkaniem , to tak na początek , postaram się też żeby jeszcze dzisiaj otrzymała pani jakąś zapomogę , w trybie pilnym .Jak pani wróci za dwie , trzy godziny będę już coś wiedziała , napisze też pani wniosek o zaprzestanie wypłacania pieniążków na Adasia . Na razie tyle mogę dla pani zrobić .-skończyła i uśmiechnęła się - pani Kamilo głowa do góry , nie jest pani sama -
-Dobrze .Bardzo pani dziękuję . -podniosła się z krzesła pełna nadziei na lepsze jutro .
cdn
Komentarze (1)
Aisak?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania