Kamyczek słoneczny
W małej, zapomnianej przez mapy dolinie, nad którą zbyt często wisiały ciężkie, ołowiane chmury, mieszkała mała dziewczynka o imieniu Lumi. Wszyscy w wiosce byli wiecznie ponurzy, narzekali na deszcz i chłód, ale Lumi była zupełnie inna. Miała w sobie niezwykły dar – potrafiła dostrzec iskrę radości nawet w najbardziej szarym dniu. W jej małym serduszku zawsze tliło się potężne, wewnętrzne światło.
W kieszonce swojej ulubionej sukienki dziewczynka nosiła mały sekret: wysuszony pączek majowej konwalii. Kiedy mgła stawała się tak gęsta, że zasłaniała sąsiednie domy, Lumi wyciągała go, zamykała oczy i szeptała do nieba:
„Słońce, słoneczko, świeć nam jak najwyżej. Nie pozwól zgasnąć ani pobrudzić dać się innym”.
Pewnego październikowego poranka ciemność w dolinie stała się tak ciężka, że dorośli bali się wyjść z domów. Wtedy Lumi poczuła, że nadszedł czas, by działać. Wybiegła na sam środek opustoszałego rynku, uniosła rączki ku mrocznemu niebu i zawołała z całych sił:
– Bądź szczere, wesołe i pachnące jak konwalie majowe!
Jej dziecięcy, czysty głos poniósł się echem po uśpionych uliczkach. Choć wokół panował ziąb, dziewczynka nagle poczuła niesamowite ciepło. Kiedy zamknęła oczy, wyobraziła sobie najpiękniejszą, słoneczną łąkę. W tym samym momencie w jej serduszku rozkwitły bzy, pod powiekami zatrzepotały kolorowe motyle, a w duszy wesoło zaczęły fruwać zielone koniki polne.
Ta dziecięca, niezłomna pogoda ducha sprawiła, że wokół Lumi zaczęła bić jasna, złota poświata.
Wysoko nad doliną coś odpowiedziało na jej zawołanie. Gęste, czarne chmury rozstąpiły się gwałtownie, ukazując skrawek głębokiego błękitu. Z tej szczeliny wystrzelił potężny, ciepły promień słońca. Światło nie spadło jednak prosto na ziemię – zaczęło wirować i tańczyć w powietrzu, aż w końcu uderzyło w bruk tuż przed stopami Lumi, układając się w idealny, świetlisty kształt miodowego, bursztynowego ptaszka marabuta. Promyki z precyzją odmalowały na ziemi jego długi dziób i charakterystyczne skrzydła, w których zaiskrzyły tysiące słonecznych drobin.
Mieszkańcy doliny zaciekawieni blaskiem, zaczęli wyglądać przez okna. Widząc małą Lumi otoczoną tym niesamowitym, złotym ptakiem z czystego światła, jeden po drugim wychodzili na zewnątrz. Gdy tylko zbliżali się do świetlistego marabuta, z ich twarzy znikał smutek, a w powietrzu unosił się zapach majowych kwiatów. Promyki przebijające się w ten niezwykły kształt zaczęły rozszerzać swój blask, rozganiając mrok po wsze wyżyny i ciemne doliny.
Lumi uśmiechnęła się szeroko, schowała swoją konwalię i wiedziała, że od teraz słońce w ich dolinie już nigdy nie da się nikomu pobrudzić ani ugasić.
,,Każdy ma prawo mieć zły dzień, ale nie ma prawa zabrać Nam naszego słońca,,☀️ Sz.G
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania