Kanciasty, Pastelowy, Lepszy Świat

"Kanciasty, Pastelowy, Lepszy Świat"

 

gatunek: sny/fantastyka/czas wolny

 

Planeta Lepszy Świat. Rok 1992.

 

Wschodzące słońce powoli wznosiło się, coraz jaśniej oświetlając domy. Absolutnie wszystkie były parterowe, wolnostojące i jednorodzinne. Mateo, Sofia, Lucas i Chiara rozpoczęli swój pierwszy z trzech niezwykłych dni. Mieli po dwadzieścia osiem lat. Świat był wolny od chorób, pośpiechu, wojen, dyktatur, smutku i nieszczęść. Unosiło się nad nim powietrze, które zawsze było świeże, idealnie ciepłe oraz pachnące kwiatami i morzem.

 

Na tej planecie mieszkało zaledwie trzysta kilkadziesiąt milionów osób. Czworo przyjaciół spotkało się przed domem Mateo, na szerokim podjeździe mogącym pomieścić sześć pojazdów wielkości autobusu. Stały tam cztery kanciaste, pastelowe samochody osobowe o raczej niskiej linii nadwozia. Wszyscy byli ubrani w luźne koszulki na guziki i w spodenki sięgające prawie do kolan. Ich garderoba kipiała od tropikalnych oraz morskich motywów. Na strojach często można było zauważyć podobizny palm kokosowych, jachtów motorowych, papug, pelikanów, flamingów, krabów, małży, rozgwiazd i delfinów.

 

— Gotowi na poranny rejs i podziwianie życia w płytkich wodach laguny? — zapytał Mateo, otwierając drzwi swojego przestronnego auta.

— Oczywiście! Zanim jednak wypłyniemy, musimy popływać w basenie. Woda jest teraz idealna — Sofia uśmiechnęła się, poprawiając swoją koszulę z nadrukiem przedstawiającym pelikany i flamingi.

 

— Wskakujmy więc do samochodów — odparł Lucas, z entuzjazmem wrzucając ręcznik na tylną kanapę.

 

Po krótkiej, komfortowej przejażdżce po szerokich ulicach dwoma płaskimi, kanciastymi liftbackami z lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku, dotarli na rozległe zaplecze jednej z dwudziestu należących do nich posesji. Ich oczom ukazał się zapierający dech w piersiach ogród, otoczony trzcinami, hibiskusami, figowcami, palmami i bananowcami. Centralne miejsce przestronnego trawnika zajmowało płytkie, błękitne jezioro dekoracyjno-rekreacyjne z piaszczystą plażą i długim pomostem. Sto pięćdziesiąt metrów od zbiornika wodnego znajdowały się płytkie baseny kąpielowe i bujane ławki ogrodowe, a kolejne sto metrów dalej były jeszcze dodatkowo obecne profesjonalne boiska do koszykówki i siatkówki. Chiara zdjęła sandały i wbiegła na jasnobeżowy taras o wymiarach jedenaście na jedenaście metrów.

 

— Spójrzcie na tę przejrzystą wodę przy pomoście! Kiedy wsiadamy do łódki? — spytała z wielkim entuzjazmem podekscytowana i zachwycona Chiara.

— Najpierw szybkie orzeźwienie w basenie — odparł Lucas, wychodząc z budynku o ścianach w kształcie fal, by zanurzyć się w krystalicznej toni.

 

Wszyscy do niego dołączyli, ciesząc się chwilą relaksu i beztroski. Po kąpieli, w ciągu dnia, gdy temperatura wynosiła przyjemne 23 do 25 stopni Celsjusza, przyjaciele wsiedli do drewnianej łodzi wiosłowej i wypłynęli na jezioro. Woda była tak czysta, że z łatwością obserwowali kraby, krewetki, małże, ośmiornice, ślimaki morskie i rozgwiazdy, żyjące tuż pod powierzchnią.

 

— To niesamowite, jak natura potrafi zachwycić w każdym detalu. Ten świat jest po prostu doskonały — powiedziała Chiara, podziwiając przez dno łodzi podwodne życie.

— Zgadzam się. Nawet w najśmielszych snach nie wyobrażałam sobie tak pięknego życia — przytaknęła Sofia, zanurzając dłoń w chłodnej wodzie.

 

Drugi dzień minął im podczas ekscytujących przejażdżek ich kanciastymi samochodami wzdłuż wybrzeża. Wieczorem, gdy temperatura powietrza stabilizowała się na poziomie 21 do 22 stopni Celsjusza, wrócili do domu, by wspólnie przygotować kolację. Wnętrze domu zachwycało pastelowymi wnętrzami, przyozdobionymi bibelotami w stylu zwanym coastal, czyli dosłownie przybrzeżnym. Kanciaste, wygodne meble idealnie komponowały się z przestrzenią.

 

W salonie stały trzy klasyczne krzesła reżyserskie. W rogu czekały cztery składane, drewniano-metalowe krzesła ogrodowe z nogami skrzyżowanymi na kształt litery "x". Oświetlenie w stylu scenicznym, zarówno podłogowe, jak i sufitowe, tworzyło ciepłą atmosferę, jako że emanowało światłem w jasnym odcieniu koloru pomarańczowego. Przy ścianie barwy kremowej stała unikalna ławka w kształcie desek surfingowych, upstrzona jaskrawymi wzorami przedstawiającymi kwiaty hibiskusa.

 

— Kolacja pachnie obłędnie! Uwielbiam te nasze wspólne wieczory po dniu pełnym wrażeń — stwierdził Mateo, siadając na jednym z krzeseł reżyserskich.

— Trudno mi powstrzymać uśmiech na myśl, że jutro czeka nas rejs jachtem — dodała Chiara, nalewając świeży sok do szklanek.

 

Trzeci dzień przyniósł wyczekiwany rejs. Wypłynęli w morze z przystani położonej niedaleko ich domów. Średniej wielkości jacht motorowy gładko przecinał fale. Wiatr rozwiewał im włosy, a w oddali obserwowali skaczące wesoło delfiny.

 

— To był wspaniały czas. Trzy dni minęły jak chwila, ale czuję, że dają nam energię na kolejne tygodnie — powiedział Lucas, stojąc przy sterze i patrząc na horyzont.

— Masz rację, Lucas. Choociaż na planecie Lepszy Świat każdy dzień jest piękny, te wspólne chwile są wyjątkowe — podsumowała Sofia.

 

Wieczorem, po powrocie do ogrodu, odpoczywali na bujanych ławkach, ciesząc się zapachem tropikalnych kwiatów i słuchając szumu fal. Byli zdrowi, zregenerowani i niezmiernie szczęśliwi. Czyli gotowi na kolejne niezwykłe, radosne, spokojne dni w kanciastym, pastelowym wyobrażeniu raju, zbudowanym na powierzchni idealnej planety, gdzie przyszło im egzystować.

 

Koniec.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania