Kariera portiera
Czy sobota
Czy niedziela
Z ranną rosą czy w półmroku
Czy z radością szczerozłotą
Może w smutną porę roku
Nieistotne czy samemu
Czy też z liczną swą watahą
Toczy się ta karuzela
To kariera jest portiera
Leci często zagubiony
W głowie huczą klucze, dzwony
Gdzie ma torba, plecak pytam
Gdzie skarpety, szlafrok na co
Po co pyta, jak to za co
Za co też zdziwiony srogo
Zimą skromnie wraz z chędogo
Gonią przepych i ubogo
W prawo, w lewo też się czają
Smutno cieszy się z wesoło
Czy ich złapią , zgadnij teraz
Teraz z potem, potem z później
Turniej z meczem rewanż z durniem
Ciągnie wieczór z popołudniem
Puchar z sędzią remis gonią
Startu z metą nie dogonią
Falstart też niczego sobie
Czy pytałem już o spodnie?
O skafander, kamizele…?
W głowie klowny, rurki z kremem
Chyba tak więc sobie myślę
Że zatopię remis w Wiśle
Tak niewiele nam we dwoje
Z pojedynkiem toczyć woje
Niezależnie od wyniku
W głowie dalej fiku miku
Moje, Twoje rynsztok, zbrodnia
Zbrodnia z karą hyc do ognia
Ogień w wodzie zmordowany
Kropli z iskrą koszyk cały
Zmordowani, umęczeni
Starcy, głupcy, mniejsi, więksi
Sędzia chyba z przysiąg ławą
Wyrwą włosy dziś z rozprawą
Na to wszystko zbrodnia powie
Kara wie gdzie schował spodnie
Ale coś się w mig zgadali
Hałas z ciszą wyjdźcie z sali !!!
Zaraz werdykt wam ogłoszę
Cisza, spokój bardzo proszę !!!
Dzisiaj prawda? Jutro łgarstwa
Łgarstwo z kłamstwem też z wyrokiem
W zawieszeniu łypią okiem
Spokój z ciszą wyszli z sali
Tuż za nimi wielcy, mali
Starzec z głupcem wciąż w rozterce
Przodem leci ence z pencem
Na to wszystko cisza w sali
Z tyłu głowy marsz krasnali
Maszerują kolorowo
Motyl z świnią kręcą głową
Ręka z nogą na bok leci
Ot codzienny kabarecik,
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania