Karnawał
Płonie kukła, fajerwerki rozświetlają twarz.
Czyjaś dłoń – obce usta. Nie istnieje słowo,
obraz, mogący odmalować stan ducha ćmy.
Jest ogień i grawitacja.
Splątane marzenia, zawinięte w liściach łopianu,
dojrzewały przez tysiące lat, by wybuchnąć.
Maria, meksykańska piękność, uderza do głowy.
Acapulco gold goes straight to your head*.
Tak niedawno stałem na klifie, deszcz zamykał
usta, czekałem na cud. Warto być tam, gdzie
nikt nie pyta o wiek, konto w banku, wiarę.
Taki dzień dopieszcza, otwiera oczy.
Stworzenie świata mogło być zwykłą wprawką
z fizyki kwantowej. Zaliczeniem bez wpisu
do indeksu.
______________________________________
* Meksykańska marihuana "idzie" prosto do głowy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania