Karolek
Karol miał 5 lat. Tego dnia w całym domu były porozrzucane klocki. Mama zwróciła się do niego : - Karolku pozbieraj klocki bo zaraz będzie obiad
Tak , a wiesz mamo ten dinozaur , ten zielony w przedszkolu na każdym parapecie skakał , mrużył oczy bo było słońce i nie spadł z parapetu .
Karolku klocki !
Jakie klocki ! A klocki już zbieram . A pterozaur przeskoczył sam siebie w Momocie , w Momocie ... Ała , ała ! Moja wieża ! Złamana !
I łup klocki do pudełka . —A masz to za wieże , a to za moją nogę! Mama doprawiała zupę , tymczasem tato wziął syna na kolana
Czy wiesz dlaczego nadepnąłeś na klocek ? -To nie był klocek to część wieży ,
Tak , a czy wiesz dlaczego nadepnąłeś ? Bo przestałeś się bawić i zwróciłeś uwagę na coś innego i zapomniałeś o wieży i innych klockach
A ty też jak czytasz gazetę to nagle marszczysz brwi i chodzisz po całym pokoju. A gdyby gazet było więcej to byś się zaplątał .
Hmm , jutro jedziemy do dziadka będzie uczył nas łowić ryby
O fajnie złowię rybę i nauczę ją jeść hamburgery , a co będzie na obiad ?
-Pstrągi.
-Zlowię rybę i podzielę się z nią pstrągiem .
Wiesz opowiem ci bajkę o misiu , który lubił jeść ryby o różnych gatunkach .
-Co to gatunek ?
Rodzaj , odmiana . -A co to rodzaj ?
Rozmaity zbiór danych rzeczy .
-Jak miał na imie miś? Brązowniś . Któregoś dnia Brązowniś umył ręce i czekał aż
Brązownisiowa poda zupę z karpi , flądry i pstrągów , które były rybami .Brązowniś szukał kapci i podszedł do stołu a misiowa podała mu kolorową zupę rybną . Nagle krzesło zaczęło skrzypieć
, miś odskoczył , złapał w powietrzu talerz i krzyknął : O jej ! On jest pusty ! A zupę miał na przepięknym krawacie . Tak to jest jak się kręci przy stole .Tymczasem mama woła z kuchni : -Chlopaki obiad podano.
Na obiad były ziemniaki , dla rodziców kotlet , dla Karolka rybne dinusie i surówka z marchwi .Dziecko zjadło obiad i się zdrzemnęło . Mamo Brązowniś goni pterozaura , chce z niego zrobić zupę . I zasnął .
-Pst , chciałem mu wytłumaczyć że ryby się je.
-A wyszło że gryzli pożera niewinną rybkę.
-To jeszcze dziecko.
-No właśnie chcesz żeby miał uraz ?
-Jak tydzień temu nie miał urazu , że kotlet miauczy , a kotlet skwierczał , bo tak mu w przedszkolu powiedzieli , to chyba nic mu nie będzie .
- Choć mój gryzli
-Choć misiowa mr , mr ,mr...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania