Kąsające się dwie noce
Przy karcianych wrotach,
u pająka w ciemnej ranie
ułożyłem grzbiet bałwana,
krople oliw z okularów.
Z mydelniczek rysy twarzy
na kamiennych dziobach ulic,
i w policzkach słodycz zaśnięć
jak poduszka spod narodzin.
Jeszcze nie przewodzić myślom,
drutem ściskać pleśń na drzewach,
w tak rozkojarzonym rytmie
wystukując nagłe lata.
Komentarze (5)
Genialne, ale jakby urwane
Całkiem sympatyczne. Mocno abstrakcyjne te metafory, ale moją swój urok
Wracam już chyba piąty raz. Oczarowało mnie coś nieuchwytnego. Taki oniryczny trochę a jednoczesnie pobudzający wyobraźnię, widzę te obrazy :-)
Ten wiersz odbieram trochę jak abstrakcyjny obraz, ale po chwili odkrywam przemijanie. Nie wiem, czy przyświecał Ci podobny pomysł, ale całość fantastyczna w doborze słów i obrazów. Pozdrowienia!
Dla mnie nieco przekombinowane, choć słowa ładnie brzęczą. W sensie - podoba mi się melodia.
Tytuł... Lubię bardzo opisowe, ale imiesłów na starcie i do tego z "się" - jakoś koślawo mi brzmi.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania