Kasztaniaki
Pomieszałem wino z mąką. Stało się coś strasznego zaraz chyba pierdolone na zawał. Czuję dreszcze. Nienawidzę tego stanu. Jak kula u nogi się czuje. W głowie same brednie. Stoi jakaś czarna postać tuż przede mną krzywi się patrząc na mnie. Nim minie wiosna stanę na ślubnym kobiercu z olą. Będzie prosto jak w krzyżówkach albo w Narni. Pluje w otchłań. Brzydzę się tym wszystkim. Czuję zapach gówna obok ciebie chyba się zesrałaś ale tego nie wiem. Jestem, byłem, mam. To twój koszmar. Na niebie tańczą kasztaniaki a ja piję jakiś różowy drink i mam w głowie kołchoz. I już kończę bo to kurwa z nędzą wiele ma wspólnego. Taki jestem nic ci do tego a dla mnie wiele.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania