katownia
wola przetrwania
zamykasz otwierasz oczy
palce plotą rytuał
uśmiechaj się tracąc paznokcie
imadła trzymają lekkość
zanim oderwie się do krzyku
to już ostatnia granica
krew fermentuje w przestrzeni
od sufitu do piekła
tamta rzeka jest przeklęta
gilotyna przecina ją jak tama
raz za razem
nie da się wejść nie da się wyjść
kiedy jesteś w środku
czyjeś wnuki umyją podłogę
Komentarze (1)
Czytając, w mojej głowie obrazy przestawiały się dość szybko, bez porządku i nie były miłe... Myślę, sobie o czym to jest? A tu ostatnie zdanie stawia czytelnika twardo na ziemi. ktoś to wszystko posprząta.. jak zawsze.
Pozdrawiam!5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania