Kawa o piątej
Cukier już dawno przestał mi smakować.
Piję czarną, gorzką, parzoną niespiesznie.
Poranek nie goni mnie już do życia.
Świat goni sam, a ja zostałam w oknie.
Moje dłonie mają teraz mapę rzek.
Niebieskie żyłki, plamki od słońca.
Kiedyś dotykały gładkich policzków córki.
Dziś gładzą chropowatą korę starych drzew.
Nie żałuję żadnego zakrętu.
Nawet tych, które bolały najdłużej.
Cisza w domu stała się przyjaciółką.
Siedzi ze mną i też milczy po polsku.
Komentarze (3)
O życia jesieni!
Rytm życia się zmienił
i świata widzenie,
i kawy parzenie...
Taka prawda ! Czasami smutna a czasami nie 😀
Poniewczasie zauważyłem powtórzenie, ale to tak tylko na gorąco...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania