Kawałek wieczności
Spotkaliśmy się na beskidzkim szlaku.
Długo milczał, chociaż tyle gorących
herbat wypiliśmy razem. Pachniał
wiatrem i rozgrzaną ziemią. Było w nim
coś chłopięcego - rozpływałam się jak wosk.
W plecaku ukrywał skrzydlate słowa.
Ubywało dnia i nocy. Dym z ogniska
zatrzymywał moment brzasku. Byliśmy
tak blisko, a jednocześnie zbyt daleko.
Wąska dróżka nie mieściła dwóch osób.
Zostały sny, które nie mają końca.
Wieczorem zasiadam przy krosnach,
by kolorową nicią wplatać uśmiech.
Pod każdym ściegiem - nadzieja,
pod każdym ściegiem - zwątpienie.
Komentarze (14)
Ładny, melancholijny, piąteczka
Dziękuję.
Ważne, że peelka spotkała w swoim życiu kogoś z plecakiem pełnym skrzydlatych słów.
5!
Tak, to prawda - pozdrawiam.
Bardzo mi się podoba, piękny wiersz
Kłaniam się.
Spokojny
To pozorny spokój. Dziękuję.
Uczuciowy.
Cóż, trochę pośpiewałam.
"Skrzydlate słowa" - ciekawe, jakby to anioł, który unosi Cię krainę raju
Dziękuję pięknie.
Kikimora↔Poetycko, acz swojsko. Tak to już jest z tym "wyplataniem" Ścieg ściegowi nie równy.
Bywa, że coś pomiędzy jednym, a drugim, snem, a realem:)↔Pozdrawiam?:)
Tak. I nasze twarze zmieniają się - pomiędzy. Serdeczności.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania