Kazachstan

w przedjesienny dzień upalny

na przedmieścia Karagandy

mknie tramwaju cień

 

na talerzu pełnym soli

sunie sennie duch gondoli

echo nadaralskich brzmień

 

centralnym Semipałatyńskiem

niesie przerażeniu bliskie

atomowe lufty zrywka

 

żaden Kazach ci nie powie

stojąc w swoim własnym grobie

że jego ziemia-matka to jest dziwka

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania