Każdy z nas ma coś z psychopaty, tylko ja trochę więcej.
Pamiętam to jak dziś, krzyki płacz i strzał. To stało się 4 lata temu. Miałam wtedy 14 lat. Prowadziłam normalne życie, z starszą siostrą, ojcem i matką. Ale w tym dniu zmieniło się wszystko. Ktoś włamał się do nas do domu. Obrabowali nas i zastraszali. Całą naszą czwórkę przetrzymywali u rodziców w pokoju. Wtedy padł strzał. Mama upadła na podłogę krwawiąc, resztę pamiętam jak przez mgłę. Nie wiem kiedy uciekli. Pamiętam ze płakałam nad mamą i błagałam by się obudziła. Niestety nie obudziła się. Ojciec popadł w depresję, zdarzało mu się popijać. Siostra brała psychotropy. A ja, starałam się trzymać. Byłam sama na siebie skazana i sama musiałam sobie radzić bo na rodzinę już liczyć nie mogłam. Ojciec po tym zdarzeniu kupił broń obiecując że będzie nas bronił przede wszystkim. Lata mijały a ja zaczynałam się godzić z losem jaki mnie spotkał. Oglądać śmierć matki na własne oczy to nie przyjemne widowisko. Gdy miałam 16 lat poznałam chłopaka. Mata, chodził ze mną do szkoły. Wspierał mnie jak potrafił, była to miłość mojego życia, pomagał mi i kochał mnie a ja po tamtym zdarzeniu zdołałam zaufać komuś. Tą osobą był właśnie Mat. Nawet tak psychologowi się nie zwierzałam jak jemu. Byliśmy ze sobą 3 lata. Dzięki niemu zaczęłam się powoli ponownie otwierać na świat. Pewnego dnia postanowiłam iść na miasto, ciepły ładny dzień chciałam kupić sobie sukienkę na nasz wspólny wypad na urodziny. I w tym dniu po raz kolejny moje życie się zawaliło. W jednej chwili stałam się inną osobą, osobą którą do tej pory nie znałam. Obudziłam w sobie potwora. Zobaczyłam Mata jak obściskiwał się z moim największym wrogiem, osobą która w szkole mnie gnębiła i niszczyła mi życie. Widziałam ich razem. Wpadłam w wściekłość i rozpacz. Nie umiałam się opanować. Rozpłakałam się i uciekłam nad rzekę, gdy usiadłam płakałam i krzyczałam jednocześnie. Wołałam jak bardzo nienawidzę jego, jej, siebie i tego pieprzonego świata. Nie wiem co ona miała czego mi brakowało. Wzięłam kawałek szkła i podcięłam sobie żyły, może po godzinie uspokoiłam. wzięłam się w garść przetarłam oczy i postanowiłam że tego tak nie zostawię. Musiałam coś z tym zrobić. Wróciłam do domu, ojciec spał już chyba na fazie a siostra była u lekarza. Zabrałam ojcu butelkę wódki i samotnie w pokoju piłam ją sobie, telefony i sms wszelkie od Mata ignorowałam. Dokładnie oglądałam każdą ranę jaką zrobiłam nad rzeką, czułam fazę ponieważ nie byłam zwyczajna pić alkohol. W desperacji jaka mnie trzymała zabrałam ojcu broń. Siedziałam jeszcze chwile w pokoju ucząc się jak posługuję się bronią. Później poszłam spać. Rano zadzwoniłam do Mata. -Hej możesz przyjść do mnie dziś? - zapytałam -Tak przyjdę, wszystko w porządku? Masz inny glos. Co się stało? -Nic, przyjdź a wszystkiego się dowiesz. – od razu się rozłączyłam. Za około godzinę Mat się zjawił. Bałam się tego spotkania, ponieważ ja sama nie wiedziałam do czego jestem zdolna. Zaprosiłam go do siebie. Ten człowiek wydał mi się taki obcy, nie znałam go. Rozmawialiśmy tak jakby nigdy nic ale we mnie gotowała się nienawiść i złość. A co było najtrudniejsze. Udawać że nic się nie wie. Od pamiętnej nocy zawsze pod poduszką trzymałam nóż. Nie wiem dlaczego. Może dla bezpieczeństwa albo stałam się psychopatką. Chciałam odegrać się na nim za tą krzywdę jaką mi wyrządził. Z początku sama nie wiedziałam co robię. Przytuliłam się do niego a ręką sięgnęłam pod poduszkę. Ostrzę zabłyszczało pod padającym światłem z okna. Bez wahania wbiłam mu nóż w plecy, błyskawicznie odsunęłam się i obserwowałam. Ból sprawił że nie mógł wypowiedzieć słowa, nie wiedział co się stało. Oddychanie zrobiło się szybkie i gwałtowne, krwawił i patrzył na mnie żałosnymi oczami. Po kilku minutach zmarł. Miałam krew na rękach, krew osoby której kochałam. W pewnym momencie stałam się osoba psychiczną, mordercą. Położyłam go na łóżku delikatnie, pocałowałam w czoło i powiedziałam „słodkich snów mój książę” i przykryłam jego zwłoki kocem. Wyciągnęłam z kieszeni jego telefon i kluczyki od samochodu. Przejrzałam każdego sms od Amelii, ich romans trwał już rok a mnie oszukiwał. Nie docierało jeszcze do mnie co się stało. Napisałam do niej sms „hej, masz wolne teraz bo ja tak. Tęsknie za Tobą spotkajmy się nad rzeką”. Nie oczekiwałam żadnej odpowiedzi ale jednak nadeszła, zgodziła się. Ubrałam się pośpiesznie i cicho wyszłam z domu, wsiadłam w samochód Mata i ruszyłam w umówiony cel. Czekałam na nią z pół godziny po czym się zjawiła, była elegancko ubrana, jak zawsze. Zazdrościłam jej ponieważ miała swój styl potrafiła dobrać ubrania tak by wyglądały idealnie. -Co Ty tutaj robisz?! – wypaliła w moją stronę -A co czekasz na kogoś? Mat się nie zjawi, wiesz na pewno że jesteśmy parą a raczej byliśmy.
- Co Ty wygadujesz? Gdzie on jest?!
-Chodź zawiozę Cię do niego, wiem o waszym romansie i nie mam nic przeciwko od dawna go nie kocham.
-Mówisz serio? – zapytała zdziwiona
-Tak, wsiadaj a sama się przekonasz. – bez zastanowienia wsiadła do auta, w kurtce miałam broń, musiałam ją zwabić do auta, puściłam na ful muzykę i strzeliłam. Jej krew rozpryskała się po szybie, po mnie i po wszelkiej powierzchni samochodu. Rozkoszowałam się jej krwią, tym że to ja wygrałam i zniszczyłam nie tylko jej życie ale również jej rodzinie. Wiedziałam że tym razem ja jestem górą. Odpaliłam samochód i wróciłam do domu
Komentarze (3)
1.,, Obrabowali nas i zastraszali.'' - po czy okazuje się, że tylko lub aż, matkę.
2.,,To stało się 4 lata temu. Miałam wtedy 14 lat.'' - czyli teraz bohaterka ma 18, ale piszesz, że ,, Gdy miałam 16 lat poznałam chłopaka. '', ,,Byliśmy ze sobą 3 lata. '' - oznaczałoby to, że ma lat 19, czyli wydarzenia, które opisujesz albo są zaplanowane na przyszłość, albo pogubiłaś się w wyliczeniach.
3.Cała reszta nie do końca realna.
Życzę powodzenia w pisaniu i również witam :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania