Kaziuki
Kaziuki - i zioła najpierwsze,
ja, wiedźma życzliwa - befana
splatam barwinkowe witki, aby
je zaparzyć, zeń wywar zrobić
na kołtuństwo rodzimomówiące
Kaziuki - i zioła najpierwsze,
ja, wiedźma życzliwa - befana
splatam barwinkowe witki, aby
je zaparzyć, zeń wywar zrobić
na kołtuństwo rodzimomówiące
Komentarze (9)
dobra miniatura. A czemu nie "wywar zeń zrobić"?
Byłem akurat w czasie Kaziuków w Wilnie na jarmarku odpustowym. Dobrze, że to święto przypomniałaś, ono św. Kazimierza, patrona miasta, jest nadal tam hucznie obchodzone. Ten wiersz też był wyświetlony na murach?
Dopiero dzisiaj został napisany?
O jak dawno ciebie nie widziałem. Utwór fajny. Moje Witch i Baba Jaga raczej by tego wywaru nie umiały zrobić. A przy okazji, moje dwa opowiadania zostały wydane w czwartej antologii Stajni Literackiej SPP "Do czytania". Pozdrawiam 5
Super :-)))
W zeszłym roku posadziłam barwinki na cmentarzu, wybrałam właśnie barwinki. To bardzo wiele mówiąca roślinka.
Ładna i nieco zwariowana miniaturka ;)
Pewnie i ładna, ale nie taka znów zwariowana ;-)))
Kaziuki nieprzerwanie kojarzą się z barwinkiem, roślinką wiecznie zieloną [po niemiecku: Immergruen] dlatego wcale nie potrzebują one zapowiadać wiosny, bo są one symbolem nieprzemijającego życia, które kwitnie, lecz nie owocuje. Niemniej: z powodu braku śniegu często wymarzają.
Z kolei co ma barwinek do kołtuna / kołtunów? Ano ma, na zasadzie podobieństwa do dawnej choroby owłosionych części ciała w Staropolszcze. Istniało bowiem wtedy przekonanie, iż choroba, zwłaszcza gośćcowa, wkręca się we włosy, dlatego nie wolno tego kłębu kłaków ścinać. A tak na marginesie, czy noblistka z mopem na czaszce przypadkiem o tym wie, skoro coś podobnego na swoim ciemieniu hoduje?
Mądre wiedźmy-szeptunki radziły, aby w tym barwinkowym wywarze myć zapętlone włosy, tak aby zmiękły. I następnie je obciąć do gołej skóry.
W chwili obecnej kołtun jest symbolem "progresywnego" pod billboardem "gwałconych - dzięki dojeniu - krów" :-)))
befana_di_campi Dziękuję za wyjaśnienia odnośnie kołtuństwa, o tym miałam na myśli - nieco zwariowane, bo nie wiedziałam, co masz na myśli.
Ta choroba, o której piszesz jest ze mną związana, ale nie znałam tego sposobu, o którym piszesz :-) Cóż, może przestanę się czesać :-) Ale na razie jeszcze trochę zbyt mało tych barwinków, dopiero się muszą rozrosnąć.
Dziękuję :-)
Agrafka Barwinków, tak jak i żadnych kwiatków, z cmentarza się nie zabiera. Po takim przywłaszczeniu mienia umarłych to można stracić węch... ;-)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania