Kiedy nie będzie jutra
a kiedy już odejdziemy
słońce zgasi za nami światło
wsuwając promienie między liście
pogładzi chropowate konary
szkoda
tych słów które padły
i tych co nienarodzone
uwięzione w gardłach i pod językiem
bez szans na zrozumienie
nad nami ptaki tak samo głodne
i ten sam chleb na zbutwiałej ławce
przechadzając się ulicą
ktoś jak my dostrzeże te same cienie w oknach
od matowych ciężkich zasłon
wciąż niewypranych
Komentarze (1)
dobry wstęp do szukania nieskończoności. Jakoś tak zaczynało się rozważać co potem. Zazwyczaj wychodził bóg, pan wiecznego świata, który nie pozwolił naturze unicestwić tak zakochanego w sobie bytu.
Poczęciem otworzyła się droga do bycia, zgonem do stanu sprzed poczęcia. Czy ktoś ten stan wspomina z przykrością, brakowało czegoś? Wiadomo, ze niczego nie brakuje tym którzy wszystko mają. I z tym trza zasypiać. Żywi jeszcze, dodadzą - na amen. Zmarli już niczego nie doświaczają. Firany żadnym problemem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania