kiedy słońce staje się deszczem

między nami

padało słońce

rzęsiście

 

promienie

wydobyły każde słowo

schowane głęboko pod językiem

 

grzaliśmy się ogniem

czułych zdań

chowając na później

wszędobylski dotyk

 

na wieczornej łące

świeciliśmy jaśniej niż gwiazdy

choć od nieba woleliśmy

zapach kaczeńców

 

podarłeś na strzępy nagie myśli

kiedy zranione słowa

broczyły niedowierzaniem

 

zamiast gwiazd

lodowaty księżyc

 

za mało miejsca na dłoni

by zacisnąć ból

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Grafomanka godzinę temu

    robisz jeden błąd... dopowiadasz tam, gdzie powinno być miejsce dla czytelnika, na jego obraz...

    między nami

    padało słońce

    rzęsiście

    między nami padało słońce – bez rzęsiście
    promienie
    wydobyły każde słowo – słowa, bez każde
    schowane głęboko pod językiem – bez głęboko, bo pod językiem już nam, czytelnikom, mówi jasno

    grzaliśmy się ogniem
    czułych zdań – bez czułych, bo kiedy grzeją, wiadomo jakie
    chowając na później
    wszędobylski dotyk - bez wszędobylski, jakoś trywializuje

    na wieczornej łące
    świeciliśmy jaśniej niż gwiazdy – tutaj, ta strofoida odstaje: łąka, gwiazdy, niebo, kaczeńce...
    choć od nieba woleliśmy
    zapach kaczeńców

    podarłeś na strzępy nagie myśli – bez nagie
    kiedy zranione słowa – bez zranione
    broczyły niedowierzaniem - płynęły niedowierzaniem

    zamiast gwiazd
    lodowaty księżyc

    za mało miejsca na dłoni - bez na dłoni
    by zacisnąć ból

    Jak uważasz, ale ja bym tak napisała...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania