kiedy trawy w deszczu myją głowy
nawet nie zagrzmiało
lunęło od razu
przyginając źdźbła
w mokrej modlitwie o słońce
razem z deszczem niebo
zamknęło słoneczne wrota
po sam próg pod chmurami
w starych butach świszcze wiatr
omijają głębokie kałuże
postawiony kołnierz wełnianej
kurtki
zbiera małe krople
wieczorem drobne dłonie
zmokną w przemarzniętej kieszeni
szukając w grubych fałdach
wczorajszego kawałka chleba
gdzieś na spróchniałym progu
za poduszkę posłuży
stary kot
Komentarze (2)
Jest w tym wierszu dużo czułości dla kogoś, kogo świat chyba przestał zauważać. Najpierw deszcz, trawy, kałuże, a potem te drobne dłonie szukające w kieszeni wczorajszego kawałka chleba… I na końcu stary kot — może jedyne ciepło tej nocy. Smutny, ale bardzo ludzki obraz. Został ze mną. 🌹
Mam u Ciebie fotel i karnet na czas nieokreślony, szczęściarz ze mnie.
Dziękuję ze czytasz 😊tak to generalnie jest wiersz o bezdomnych, ludziach o których zapomniano… pozdr.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania