kiedy trawy w deszczu myją głowy

nawet nie zagrzmiało

lunęło od razu

 

przyginając źdźbła

w mokrej modlitwie o słońce

 

razem z deszczem niebo

zamknęło słoneczne wrota

po sam próg pod chmurami

 

w starych butach świszcze wiatr

omijają głębokie kałuże

postawiony kołnierz wełnianej

kurtki

zbiera małe krople

 

wieczorem drobne dłonie

zmokną w przemarzniętej kieszeni

szukając w grubych fałdach

 

wczorajszego kawałka chleba

 

gdzieś na spróchniałym progu

za poduszkę posłuży

stary kot

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Marabut 2 godz. temu

    Jest w tym wierszu dużo czułości dla kogoś, kogo świat chyba przestał zauważać. Najpierw deszcz, trawy, kałuże, a potem te drobne dłonie szukające w kieszeni wczorajszego kawałka chleba… I na końcu stary kot — może jedyne ciepło tej nocy. Smutny, ale bardzo ludzki obraz. Został ze mną. 🌹
    Mam u Ciebie fotel i karnet na czas nieokreślony, szczęściarz ze mnie.

  • Bernadetta12345 godzinę temu

    Dziękuję ze czytasz 😊tak to generalnie jest wiersz o bezdomnych, ludziach o których zapomniano… pozdr.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania